
27 grudnia 2024
Podsumowanie roku 2024
Walka roku: Artur Beterbijew : Dmitrij Biwoł
Nokaut roku: Anthony Joshua : Daniel Dubois
Niespodzianka roku: Daniel Dubois
Rozczarowanie roku: Anthony Joshua/Jared Anderson
Prospekt roku: Moses Itauma

Zapraszamy do dyskusji i czekam na wasze opinie.
27 grudnia 2023
Podsumowanie roku 2023
27 grudnia 2022
Podsumowanie roku 2022
30 grudnia 2021
Podsumowanie roku 2021
Pięściarz roku: Saul Alvarez
Walka roku: Tyson Fury : Deontay Wilder III
Nokaut roku: Gabriel Rosado : Bektemir Melikuziev
Niespodzianka roku: George Kambosos jr
Rozczarowanie roku: Teofimo Lopez
Prospekt roku: Jarred Anderson
Zapraszamy do dyskusji i czekam na wasze opinie.
26 grudnia 2020
Podsumowanie roku 2020
Pięściarz roku: Teofimo Lopez
Walka roku: Jose Zepeda : Iwan Baranczyk
Nokaut roku: Gervonta Davis : Leo Santa Cruz
Niespodzianka roku: Teofimo Lopez
Rozczarowanie roku: Deontay Wilder
Prospekt roku: Edgar Barlenga/Israil Madrimov
29 grudnia 2019
Podsumowanie roku 2019
Pięściarz roku: Naoya Inoue
Walka roku: Regis Prograis : Josh Taylor
Nokaut roku: Yunier Dorticos : Andrew Tabiti
Niespodzianka roku: Andy Ruiz jr
Rozczarowanie roku: Andy Ruiz jr
Prospekt roku: Daniel Dubois
Zapraszamy do dyskusji i czekam na wasze opinie.
16 czerwca 2019
Kolejna hańba w ringu - Ryga
Po wczorajszej gali WBSS w Rydze cisną się na usta same niecenzuralne słowa. Inwektyw nie będę używał, najdelikatniej określając w walce Briedis : Głowacki doszło do skandalu! Sędzia Robert Byrd kompletnie nie panował nad wydarzeniami w ringu. Nie muszę przypominać błędów które popełnił. Każdy kto widział walkę ten wie. W historii boksu było wielu pięściarzy, którzy stosowali nieprzepisowe zagrywki. Tzw "brudny boks" był specjalnością Bernarda Hopkinsa, Evandera Holyfielda i wielu innych choćby Marcko Hucka. Lecz nie przypominam sobie ciosu z łokcia zadanego z pełną siłą i premedytacją. Mairis Briedis powinien zostać zdyskwalifikowany, nie podlega to żadnej dyskusji. Skandaliczne jest nie tylko zachowanie Łotysza, ale przede wszystkim reakcja, a dokładnie jej brak. Prezydenci federacji, wpływowi promotorzy nie odnieśli się do haniebnych czynów aktualnego mistrza świata WBO. Większość bokserskiego świata uważa, że nic się nie stało. Dopóki będzie ciche pozwolenie na tego typu sytuacje, a pieniądze będą ważniejsze od zdrowia zawodników i zasad fair play, niestety skandale będą przez tych największych zamiatane pod dywan. My kibice możemy się tylko temu biernie przyglądać...
29 grudnia 2018
Podsumowanie roku 2018
Pięściarz roku: Aleksander Usyk
Walka roku: Murat Gasijew : Yuniel Dorticos
Nokaut roku: Dillian Whyte : Lucas Browne
Niespodzianka roku: Eleider Alvarez
Rozczarowanie roku: Siergiej Kowaliow
Zapraszamy do dyskusji i czekam na wasze opinie.
17 grudnia 2017
Wielkie podsumowanie roku 2017
Mateusz Borek (Polsat Sport/MB Promotions)
Pięściarz roku: Terence Crawford
Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko
Nokaut roku: Jermell Charlo : Erickson Lubin i David Lemieux : Curtis Stevens
Niespodzianka roku: Wisaksil Wangek (Srisaket Sor Rungvisai)
Rozczarowanie roku: Roman ''Chocolatito'' Gonzalez
Maciej Miszkiń (komentator Polsat Sport)
Pięściarz roku: Saul Alvarez który musiał nie tylko zmierzyć się z jednym z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe, ale musiał także zmierzyć się ze strachem jaki towarzyszy wyjściu do ''GGG''. Pokazał z jakim spokojem można igrać ze "śmiercią".
Walka roku: Saul Alvarez : Gennady Golovkin (najwyższy poziom sportowy, techniczny, estetyczny a do tego realne zagrożenie nokautu niemal po w każdym uderzeniu.)
Nokaut roku: Joshua na Kliczko. Nie chodzi o samą widowiskowość, ale o całokształt. Na kim, w jakich okolicznościach (wcześniej sam leżał) i co dzięki temu uzyskał!
Niespodzianka roku: Dlatego ze jestem Polakiem odniosę się do naszego podwórka i największą niespodzianką dla mnie jest przegrana Szpilki z Kownackim. Dla samego Adama to nie była niespodzianka, gdyż on zakładał to przed pojedynkiem, ale dla obserwatorów z zewnątrz niewątpliwie.
Rozczarowanie roku: Rozczarowała mnie najbardziej postawa ''Rigo'' w walce z Ukraińcem Łomaczenką. Sprawa świeża więc, kibicom przypominać nie trzeba. Dodam tylko ze nie sam wynik był zaskoczeniem, ale przebieg. Brak planu B u tak wielkiego championa i szybkie zniechęcenie po tym jak plan A nie wypalił.
Przemysław Osiak (Przegląd Sportowy)
Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Wystarczy obejrzeć walkę z Guillermo Rigondeaux, do grudnia siódmym zawodnikiem świata bez podziału na wagi wg ESPN. To był koncert, arcydzieło Łomaczenki.
Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko. Wreszcie godna następczyni potyczki Lennox Lewis : Witalij Kliczko z 2003 roku. To dwa najlepsze pojedynki wagi ciężkiej XXI wieku.
Nokaut roku: Yunier Dorticos : Dmitrij Kudriaszow. Na pewno było sporo o wiele bardziej finezyjnych nokautów w tym roku, ale zadziwiła łatwość, z jaką Kubańczyk porozbijał Rosjanina. Tym samym półfinał WBSS Dorticos : Murat Gassijew urasta do rangi wielkiego wydarzenia. A w drugim półfinale jest przecież Ołeksandr Usyk!
Niespodzianka roku: Wynik walki Jeff Horn : Manny Pacquiao. Oczywiście wygrać powinien być Pacquiao, ale sędziowie nadal robią w boksie to, co chcą. Tak samo jak w potyczce Giennadij Gołovkin : Saul Alvarez. A więc może wcale nie niespodzianka, tylko... wszystko było do przewidzenia?
Rozczarowanie roku: Floyd Mayweather Jr : Conor McGregor. Żenująco słaby boks Mayweathera, który w trosce o zarobienie kolejnych milionów dolarów z PPV oszczędzał McGregora, robiąc z tej walki groteskę. Mayweather nie chciał pokazać ogromnej różnicy umiejętności pięściarskich między królem boksu i królem MMA, zafałszował ten obraz, nie obejrzeliśmy prawdziwej walki. Mógł znokautować McGregora w dwie albo trzy rundy.
Kamil Wolnicki (Przegląd Sportowy)
Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Nie ma co się rozpisywać, trzeba to zobaczyć. Umie wszystko i robi to szybciej niż ktokolwiek inny. Oglądanie go to czysta przyjemność.
Walka roku: Joshua : Kliczko. Niezbyt oryginalny wybór, ale nie mógł być inny. Zestawienie starego mistrza i młodego wilka filmowe. A i walka absolutnie niezwykła. O tym starciu będzie się mówiło latami!
Nokaut roku: Jermell Charlo : Erickson Lubin . Młody Lubin był uważany za ogromny talent i wielu stawiało, że zdobędzie pas. Zamiast tego sam wystawił się na strzał po którym padł i sprawiał wrażenie nieprzytomnego.
Niespodzianka roku: Adam Kownacki. Nie chodzi nawet o sama wygrana ze Szpilką (choć bez tego nie byłoby o czym mówić), ale o to, ze otwartością, humorem i dystansem do siebie tak szybko dał się polubić. Jeszcze niedawno był za gruby, żeby walczyć w Polsce, dzisiaj to już żaden problem.
Rozczarowanie roku: Federacje. Od lat zapominają o sporcie, za to uprawiają politykę. Wyjątkowe pod tym względem jest WBA. Charr z pasem? Obrona z Oquendo? To nawet nie jest śmieszne.
Tomasz Nowak (wRingu.net)
Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Świetny rok uwieńczony deklasacją na Rigondeaux. Ukrainiec wyrasta na jedną z największych gwiazd światowego boksu, już dziś można śmiało o nim mówić jako o jednym z liderów rankingu bez podziału na kategorie wagowe. Wysoka klasa sportowa, do tego potrafi zachwycać kibiców.
Walka roku: Joshua : Kliczko. Waga ciężka wróciła na szczyt. Dwóch mistrzów i gladiatorów stworzyło spektakl, do którego żadne inne starcie w tym roku nie ma prawa się równać. Były nokdauny, zwroty akcji i zwycięstwo młodego mistrza na wiwatującym, pełnym stadionie Wembley. Epicki bój!
Nokaut roku: Jak zwykle nie brakowało świetnych nokautów, jednak jeden chciałbym wyróżnić szczególnie. Zolani Tete pierwszym celnym ciosem znokautował Siboniso Gonyę. Była to dokładnie ósma sekunda ich walki! Dodajmy, że była to walka o mistrzostwo świata WBO. Kto nie widział, niech zobaczy koniecznie. Wydarzenie warte odnotowania.
Niespodzianka roku: W tej kategorii wejdę na krajowe podwórko, które warto by znalazło swoje miejsce. Wskazuję na walkę Kownacki : Szpilka. Artur po starciu z Wilderem miał powrócić zwycięstwem nad wtedy uznawanym za nieopierzonego i jedynie solidnego Adamem. Ring zweryfikował ich umiejętności, Kownacki zdewastował rywala i dał się poznać fanom ze swojej najlepszej strony.
Rozczarowanie roku: Postawa Rigondeaux w walce z Łomaczenką. Miała być wybitna walka, był jednostronny oklep. Kubańczyk nie podjął walki, częściej faulował niż wyprowadzał ciosy, w końcu zaś wycofał się, zasłaniając się kontuzją.
Dawid Barcikowski (topboxing.pl)
Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko- 3 pojedynki w ciągu minionych 12 miesięcy, 3 rywali odmówiło dalszej rywalizacji. Ukrainiec prezentuje między linami nieprzeciętne umiejętności i łamie swoich przeciwników przede wszystkim mentalnie, pokazując między linami techniczną przepaść jaka ich dzieli.
Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko Starcie młodości z doświadczeniem. Stadion Wembey wyprzedany do ostatniego krzesełka. Niesamowity pojedynek pełen dramatycznych zwrotów akcji. To jeden z tych pojedynków, który za każdym razem ogląda się z wypiekami na twarzy.
Nokaut roku: David Lemieux : Curtis Stevens. Kanadyjczyk słynie z piekielnie mocnego uderzenia. Przekonał się o tym na własnej skórze i na własne nieszczęście Stevens, który wypadł za liny po lewym sierpowym.
Niespodzianka roku: Pacquiao : Horn. Miała być to być stosunkowo łatwa przeprawa dla filipińskiego boga wojny. Tymczasem anonimowy dla wielu kibiców Jeff Horn wygrał z bardziej utytułowanym rywalem na punkty. Wynik co prawda uznano za kontrowersyjny, ale poszedł w świat.
Rozczarowanie roku: Artur Szpilka. Walka z Adamem Kownackim miała być tylko przetarciem przed starciami z czołówką, do której Szpilka cały czas aspiruje. Miał być spacerek, a skończyło się ciężkim nokautem. Wydawało się, że po takim laniu Artur spokornieje i zmieni parę rzeczy. Potrwało to kilka tygodni. Szpilka zaczyna ostatnio coś przebąkiwać o startach w formule MMA. To zaczyna wyglądać na brak poważniejszych planów związanych z boksem.
Tomasz Delimat (Trzynasta Runda)
Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Moim zdaniem Ukrainiec potwierdził, że jest w tym momencie najlepszy na świecie. Nie ma drugiego pięściarza, który w ringu tak bardzo upokarzałby i ośmieszał przeciwników, tak bardzo czynił ich bezradnymi. W 2017 roku stoczył trzy walki i każda kończyła się tak samo - stłamszony rywal poddaje się i nie wychodzi z narożnika. Łomaczenko odebrał chęć boksowania nawet genialnemu Guillermo Rigondeaux, który wolał wymyślić sobie kontuzję, niż dać się dalej upokarzać. Teraz "Hi-Tech" będzie pewnie szukał wyzwań w wyższych kategoriach wagowych. Walka z Mikeyem Garcią - to byłoby coś.
Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko Wybór nie mógł być inny, bo w tej walce niczego nie zabrakło. Dwóch wielkich mistrzów, 90 tysięcy ludzi na stadionie, zapierający dech w piersiach pojedynek z szokującymi zwrotami akcji, a wszystko to w atmosferze wzajemnego szacunku i czystej, sportowej rywalizacji. Jeśli mielibyście przekonać kogoś, że boks jest piękny, pokażcie mu walkę Joshua : Kliczko. Obok tego starcia nikt nie przejdzie obojętnie.
Nokaut roku: David Lemieux na Curtisie Stevensie. Kibice ostrzyli sobie zęby na tę walkę, tym bardziej, że nie brakowało przed nią złej krwi. Lemieux nie zamierzał jednak ciągnąć tego zbyt długo i ukarał Stevensa już w trzeciej rundzie. Piekielnie mocny prawy prosty, potem krótki lewy w twarz odsłoniętego już rywala i ten ląduje nieprzytomny na macie, strącając jeszcze mikrofony i tablety dziennikarzy. BAAAAAAM!!! Straszliwy nokaut.
Niespodzianka roku: Dwie walki Roman Gonzalez : Wisaksil Wangek. Roman Gonzalez był przez wielu kibiców i ekspertów uważany za najlepszego pięściarza na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Nikt więc nie przypuszczał, że zweryfikować może go Wisaksil Wangek. Raczej anonimowy dotychczas Taj sprawił jednak ogromną sensację: w marcu niejednogłośną decyzją sędziów pokonał "Chocolatito" na punkty, a w rewanżu we wrześniu ciężko znokautował go już w czwartej rundzie. Wycieczka do wyższej kategorii wagowej okazała się więc dla Gonzaleza nieudanym eksperymentem, a świat boksu zyskał nowego bohatera.
Rozczarowanie roku: Odwołanie walki Deontay Wilder : Luis Ortiz Gdy potwierdzono, że 4 listopada Deontay Wilder zmierzy się z Luisem Ortizem, wydawało się, że oto "Bronze Bomber" wreszcie stanie przed poważnym wyzwaniem. Dotychczas przeciwników z górnej półki Amerykanin sukcesywnie unikał, a Ortiz wydawał się jednym z niewielu w wadze ciężkiej, którzy mogą mu zagrozić. Niedługo przed walką w organizmie Kubańczyka wykryto jednak niedozwolone środki i pojedynek odwołano, Wilder tymczasem zmierzył się z utuczonym Bermane'em Stiverne'em, którego znokautował w pierwszej rundzie. Co jednak w sprawie najbardziej szokujące, na początku grudnia federacja WBC wydała komunikat, w którym poinformowała o oczyszczeniu Ortiza z zarzutów! Teoretycznie więc walka Wilder : Ortiz jest jeszcze możliwa, w praktyce "Bronze Bomber" znów wywinął się od trudnego przeciwnika.
Jakub Twardosz (OkrutnyBoksblogspot.com)
Pięściarz roku: Terence Crawford. Tylko trzykrotnie w historii boksu zawodowego, stawką walki były cztery pasy mistrza świata. Pięściarz z Omaha w 3 rundzie potężnym lewym hakiem pod prawy łokieć znokautował Namibijczyka Juliusa Indongo, unifikując pasy WBC, WBA, WBO i IBF w kategorii super lekkiej, jednocześnie zapisując się w historii pięściarstwa złotymi zgłoskami.
Walka roku: Joshua : Kliczko. Nie będę oryginalny przy wyborze zwycięzcy tej kategorii. Kapitalne starcie pełne dramaturgii, zmieniającej się jak w kalejdoskopie. ''AJ'' nokautując w 11 rundzie Kliczkę w obecności 90 tys kibiców na Wembley, rozkochał w sobie miliony fanów na Wyspach Brytyjskich i na całym świecie.
Nokaut roku: David Lemieux na minute przed upływem 3 rundy wyprowadził okrutny lewy sierpowy, który trafia w szczękę Curtisa Stevensa. Amerykanin niczym rażony piorunem upada bezwładny za liny ringu!
Niespodzianka roku: Adam Kownacki. Przypomnę fragment mojego komentarza tuż po walce: ''Szpilka w pewnym sensie przegrał na własne życzenie, ponieważ nie trzymał się planu taktycznego. Opuszczał bardzo nisko ręce, zadawał z małą intensywnością prawy prosty, a przede wszystkim ''pajacował'' na linach. Największym zaskoczeniem jest fakt, jak była to łatwa walka dla Kownackiego. Jest zbyt wcześnie na wysuwanie daleko idących wniosków, ale wszytko na to wskazuje, że ''Baby Face'' brutalnie zakończył ''american dream'' Artura Szpilki''.
Rozczarowanie roku: Krzysztof Włodarczyk. ''Diablo'' w walce z Muratem Gasijewem której stawką był pas mistrza świata federacji IBF kategorii cruiser wyprowadził 38 ciosów. Tylko 4 (słowne cztery) były celne. Rosjanin już w 3 rundzie kombinacją lewy podbródkowy - lewy hak na wątrobę zakończył egzekucje na Polaku. Dla Włodarczyka była to prawdopodobnie ostatnia mistrzowska szansa, w której zawiódł na całej linii.
Ireneusz Fryszkowski (RingBlog.pl)
Pięściarz roku: Nie będzie to Wasyl Łomaczenko, a Terence Crawford, o którym chyba już trochę zapomnieliśmy. Zdobył w końcu pasy wszystkich czterech liczących się federacji, a to przecież nie lada wyczyn, rzadko spotykany w zawodowym boksie, gdzie tort jest podzielony, a każdy pilnuje swojego kawałka.
Walka roku: Myślę, że rok 2017 był dobry pod względem zaciętych i emocjonujących walk. Ale chyba jednak największe wrażenie zrobiła walka Joshua : Kliczko. Nie ma co się oszukiwać, że najlepszą reklamą boksu są walki w kategorii ciężkiej. Było to też zamknięcie pewnej epoki w boksie i przekazanie pałeczki przez dawnego dominatora.
Nokaut roku: Jermella Charlo na Ericksonie Lubinie. Walka dwóch niepokonanych bokserów i KO już w pierwszej rundzie. Szybkie, ciężkie i dramatyczne. Wybitni bokserzy, ale tam nokaut nie wisiał w powietrzu jak w Joshua : Kliczko.
Niespodzianka roku: Tony Bellew i jego wygrana nad Davidem Haye'em. Mimo, że prawdopodobnie wpływ miała na nią kontuzja nogi Davida, to jednak widok ''Haymakera'' wybitego za liny przez zawodnika z wagi półciężkiej wprawił niejednego kibica boksu w zdziwienie. Wszyscy przecież mówili, że Haye pokona Bellew przez KO. A tu taka niespodzianka.
Rozczarowanie roku: Guillermo Rigondeaux. Dla mnie pamiętającego walki wielkiego Felixa Savona i mającego sentyment do kubańskiej szkoły boksu postawa niepokonanego Szakala w walce z Wasylem Łomaczenką to największy niesmak w tym roku. Nie podjął walki, został zdominowany jak journeyman i na koniec zdezerterował.
Paweł Rozmytański (Boxing.pl)
Pięściarz roku: Postawię jednak na Anthony’ego Joshuę, który w kwietniu pokonał po dramatycznym boju Władimira Kliczkę – byłego wieloletniego czempiona wszechwag, pięściarza zdecydowanie bardziej doświadczonego od Anglika i w końcu pięściarza, który stoczył prawdopodobnie najlepszy pojedynek w swojej karierze.
Walka roku: Nie będę zapewne oryginalny w tej kwestii. Anthony Joshua : Władimir Kliczko. Takiego meczu w ''królewskiej'' kategorii wagowej nie było od wielu lat. Gdy wydawało się, że w piątej rundzie ''Dr Steelhammer'' nie przetrwa brytyjskiej nawałnicy, to już w szóstej odsłonie obserwowaliśmy ukraiński szturm, który Joshua przetrwał cudem. Nokaut wisiał nad ringiem od premierowego gongu, następując ostatecznie w rundzie numer jedenaście.
Nokaut roku: W tej kategorii, wskazując na nokaut roku, biorę pod uwagę nade wszystko dwa aspekty – ranga walki oraz widowiskowość ''zdarzenia''. Jeśli wleję do kubka te dwie substancje, otrzymam napój o nazwie Mickey Garcia : Dejan Zlaticanin.
Niespodzianka roku: Caleb Truax miał przylecieć do Wielkiej Brytanii, postawić się Jamesowi DeGale’owi, stoczyć niezły, interesujący pojedynek i to wszystko. Nikt się nie mógł spodziewać, że Amerykanin opuści ring z mistrzowskim pasem federacji IBF, pokonując sensacyjnie brytyjskiego, wielkiego faworyta. Gdyby ktoś postawił trochę pieniędzy (a może ktoś tak uczynił?), że tak właśnie się stanie, mógłby świętować razem z pięściarzem z Minnesoty.
Rozczarowanie roku: Patrząc generalnie, był to bardzo udany rok dla całego zawodowego boksu. Najlepszy od wielu lat, ale niestety nie dla każdego. Gary Russell Jr, Danny Garcia, Keith Thurman, Adonis Stevenson i kilku innych meldowało się między linami tylko raz i z pewnością nie była to dobra informacja zarówno dla ich samych, jak i dla entuzjastów ''szermierki na pięści''.
Zapraszam do dyskusji i czekam na wasze opinie.
16 lipca 2017
Brutalne przebudzenie
Gdy zakontraktowano walkę Artur Szpilka - Adam Kownacki należałem do grona kibiców, którzy twierdzili, że takie zestawienie jest kompletnie bez sensu.
''Szpila'' wydawał się zdecydowanym faworytem. Długo można było wymieniać atuty Szpilki, które wykorzysta przeciwko Kownackiemu. Adam wydawał się pięściarzem jednowymiarowym, który nie posiada argumentów by zwyciężyć z Arturem.
Oczywiście nikt nie był w stanie przewidzieć jak zaprezentuje się Szpilka po półtorarocznej przerwie. Wielu kibiców i ekspertów zastanawiało się czy ciężki nokaut z rąk Deontaya Wildera mistrza WBC pozostawił ślad.
Słowo niemożliwe nie istnieje w boksie, znów się o tym przekonaliśmy. Konsekwencja - tym jednym wyrazem można opisać boks w wykonaniu Adama Kownackiego na ringu w Nowym Jorku. "Baby Face" wszedł do ringu z olbrzymią wiarą w własne umiejętności. Od pierwszej sekundy narzucił mocny pressing i starał się spychać Szpilkę na liny.
''Szpila'' w pewnym sensie przegrał na własne życzenie, ponieważ nie trzymał się planu taktycznego. Opuszczał bardzo nisko ręce, zadawał z małą intensywnością prawy prosty, a przede wszystkim ''pajacował'' na linach. Kownacki konsekwentnie bił lewy hak na korpus. Po jednym z takich ciosów Szpilka zgiął się niczym scyzoryk.
Już w 4. rundzie nastąpiło zakończenie pojedynku. Kownacki zaczął prawym krzyżowym, następnie poprawił prawym sierpem prosto w szczękę Szpilki. Artur został ''podłączony''. Lawina ciosów Adama i ''Szpila'' na deskach. Defensywa Szpilki była dziurawa jak polne drogi. Artur wstał, gdy sędzia wyliczył do ośmiu. Kownacki poszedł za ciosem i szybko wykończył robotę.
Największym zaskoczeniem jest fakt, jak była to łatwa walka dla Kownackiego. Jest zbyt wcześnie na wysuwanie daleko idących wniosków, ale wszytko na to wskazuje, że ''Babyface'' brutalnie zakończył ''american dream'' Artura Szpilki.
29 kwietnia 2017
Bombardier z Watford - Doktor Stalowy Młot
Już dziś starcie Anthony Joshua - Władimir Kliczko!!! W stawce hitowej potyczki na stadionie Wembley znajdą się pasy IBF, WBA Super oraz IBO królewskiej kategorii.
Wystarczy spojrzeć w Boxrec: Władimir Kliczko: 358 rund, Anthony Joshua: 44 rundy. Olbrzymie doświadczenie po stronie Władimira to mało powiedziane. Tylko Joe Louis więcej razy bronił pas mistrza świata (25) niż Ukrainiec (18 obron). Cała presja spoczywa na AJ. Brytyjczyk jest mistrzem świata federacji IBF, walka odbędzie się na stadionie Wembley w obecności fanatycznych angielskich kibiców, bukmacherzy uważają za zdecydowanego faworyta Joshuę. Oczy całej Wielkiej Brytanii i bokserskiego świata będą zwrócone na Londyn. Jak powtarza Tomasz Adamek: głowa to 90% sukcesu w boksie. Jak z tak okrutnie wielką presją poradzi sobie Anthony Joshua? Dowiemy się dopiero w trakcje walki. Brytyjczyk musi pozbawić argumentów Ukraińca w postaci lewego prostego i prawego sierpowego. Narzucić już od pierwszych sekund pressing, mieć w sercu lwa, bez ”badania” ruszyć zdecydowanie i spychać Kliczkę na liny, do narożnika. Nie pozwolić na walkę w środku ringu. Moim zdaniem technicznie lepiej ułożonym pięsciarzem jest Władimir. Pięściarskie abecadło niewątpliwie jest olbrzymim argumentem przemawiającym za Ukraińcem. ”Doktor Stalowy Młot” spychany do defensywy, zmuszony walczyć w półdystansie nie będzie mógł ”ustawić” sobie rywala. Dynamiczne lewe sierpowe AJ bite z ogromną siłą będą na pewno robiły wrażenie na Kliczce. Próby klinczy i wieszania się na tak atletycznym, mającym lepsze warunki fizyczne przeciwniku skończą się niepowodzeniem. W mojej opinii Anthony Joshua zdominuje Władimira Kliczko swoją agresją, dynamiką fizycznością i nieustannym pressingiem. Gdybym był hazardzistą, obstawiłbym zwycięstwo AJ przed czasem między 7-8 rundą. Nie wykluczam, że między zawodników może wkroczyć sędzia i przerwać walkę. Mój typ: Anthony Joshua przez TKO.
Zapraszam do zapoznania się z opiniami środowiska bokserskiego. Aż 43 typy, między innymi: Mateusza Borka, Andrzeja Kostyry i Janusza Pindery --- http://topboxing.pl/
10 kwietnia 2017
Sylwia Kusiak - ''w pełni satysfakcjonującą nagrodą jest medal olimpijski''
Zacznijmy od początku. Czym kieruje się młoda dziewczyna przychodząc pierwszy raz na trening bokserski?
Zanim znalazłam się na sali bokserskiej próbowałam swoich sił w wielu dyscyplinach sportowych. Trenowałam koszykówkę, tenis ziemny, a także judo. W każdym wcześniej wspomnianym sporcie czegoś mi brakowało. W koszykówce nie pasowało mi to, że jest to sport zespołowy, w tenisie ziemnym treningi były naprawdę drogie i mimo wszystko niewiele z nich wynosiłam, natomiast w judo troszkę nie pasował mi taki ciągły dotyk z przeciwnikiem. Sala bokserska znajdowała się naprzeciwko mojej szkoły, więc postanowiłam, że spróbuję, zobaczę jak jest i o dziwo mi się bardzo spodobało. I zostałam.
Nie miałaś obaw i wątpliwości, że to męski sport nie dla kobiet?
Świat idzie do przodu i nie możemy zostać w tyle. W wielu dyscyplinach sportowych coraz częściej możemy zobaczyć także kobiety, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia. Nie ma nic złego w tym, że kobiety walczą na ringu, walczą na macie, ścigają się w rajdach, na torach, czy biegają z piłką. Kiedy zaczęłam trenować boks nie przypuszczałam, że zajmę się nim wyczynowo i na długie lata. Czy wiedząc jak potoczy się moja kariera sportowa w boksie zdecydowałabym się, aby ponownie w wieku piętnastu lat przyjść na trening? Chyba nie. Spotkało mnie na drodze sportowej wiele rozczarowań, wiele przykrości, wiele niesprawiedliwości i wiele bólu. Czasem chciałabym prowadzić normalne życie jak moje koleżanki z liceum. Mają stałą pracę, większość już założyła rodzinę i nie są tak jak ja - ciągle na walizkach. Cały czas żyję nadzieją, że zakwalifikowanie się na igrzyska olimpijskie w Tokio wynagrodzi mi te wszystkie lata poświęceń, bo, np. gdy ja całe wakacje trenowałam dwa razy dziennie moi rówieśnicy bawili się w Mielnie.
Po jakim czasie zdałaś sobie sprawę, że poświęcisz się pięściarstwu? Był jakiś przełomowy moment, który wpłynął na Twoją ostateczną decyzję?
Pierwszą walkę bokserską stoczyłam po niespełna pół roku trenowania i wygrałam ją przed czasem. To było takim wydarzeniem, które poskutkowało wewnętrznym poczuciem, że w tym sporcie pragnę się spełniać. Było to w styczniu 2006 roku.
Sześciokrotnie zostałaś złotą medalistką Mistrzostw Polski. Kolejny zloty medal smakuje tak samo jak pierwszy? Nie masz problemów z motywacją? Nie pojawiają się myśli typu - to mój kolejny dzień w pracy, złoto to mój obowiązek?
Tak naprawdę mistrzynią Polski byłam siedmiokrotnie. Raz jako juniorka i sześć razy jako seniorka. Pierwszy złoty medal nigdy nie smakuje tak jak kolejne. Zwłaszcza, że dopiero na trzecich swoich mistrzostwach kraju stanęłam na najwyższym podium. Na dwóch poprzednich (2006 i 2007 r.) przegrywałam w pierwszych walkach, dlatego pamiętam jak dziś tę wielką radość z mojego pierwszego mistrzostwa kraju w 2008 roku. Nie mam problemu z motywacją, ale muszę za coś żyć. Rodzice nie utrzymują mnie od dziewiętnastego roku życia, a ja mam już prawie dwadzieścia siedem lat i z boksu ani grosza. To bardzo przykre. Obecnie studiuję dziennikarstwo, trenuję boks i dorywczo pracuję. Gdyby do tego dodać jeszcze wszystkie wywiady... Staram się mocno udzielać medialnie. Bardzo boli mnie później, gdy słyszę negatywne opinie o tym, że jestem bardziej celebrytką niż bokserką, bo to nieprawda. Mówią to tylko zawistni ludzie. Zabolało mnie też dość sporo negatywnych opinii o mojej walce na gali Zimnoch - Mollo. Za przeciwniczkę wzięłam aktualną medalistkę mistrzostw Europy, a nie jak niektóre polskie pięściarki - mięso armatnie. Do tego doszedł stres, gdyż nigdy wcześniej nie walczyłam na tak wielkiej gali i do tego przed własną publicznością. Przypomnę, że dopiero pół roku temu wróciłam do treningów bokserskich po ponad trzyletniej przerwie, więc potrzebuję jeszcze czasu, a obiecuję, że znowu was zaskoczę.
Wielkie sukcesy odnosiłaś także na ringach międzynarodowych. Które zwycięstwo jest dla Ciebie najcenniejsze?
Dawno, dawno temu, bo w 2008 roku zostałam Mistrzynią Europy. Myślałam sobie: ledwo skończyłam osiemnaście lat, a jestem najlepsza w całej Europie. Myślałam, że już dalej będą tylko coraz większe sukcesy. Ale życie wszystko weryfikuje, nie jest takie kolorowe. Boks kobiet na całym świecie poszedł mocno do przodu i teraz znacznie ciężej jest zdobyć złoty medal mistrzostw Europy niż 10 lat temu. Poziom rywalizacji w wagach olimpijskich jest szalenie wysoki. Trzeba być naprawdę wirtuozem boksu i mieć do tego jeszcze trochę szczęścia, by zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie.
Mimo olbrzymich sukcesów większość z nich pozostaje bez większego zainteresowania mediów i kibiców. Dlaczego boks olimpijski jest niedoceniany?
Typowego Kowalskiego bardziej interesują walki federacji KSW niż szlachetna walka na pięści. Walka celebrytów w klatce budzi większe zainteresowanie, niż walka najlepszych amatorskich bokserów w Polsce. Jeśli nie ma widowni, to nikt nie chce transmitować boksu amatorskiego - teraz pod nazwą olimpijskiego.
Na imprezach rangi Mistrzostw Polski walki śledzi kilkunastu kibiców na trybunach. Gdyby nie komendy trenerów z narożnika można by usłyszeć przelatującą muchę. Co Twoim zdaniem Polski Związek Bokserski powinien zrobić by zainteresować media, sponsorów i kibiców?
Dopóki polskim boksem będą zarządzać ludzie starej daty, to nic się nie zmieni. Można mówić o wielkich planach, ale co z tego? Jestem pierwszą amatorską pięściarką, która tak mocno udziela się medialnie i co najważniejsze bez przechodzenia na zawodowstwo. Mimo wszystko władzom PZB to przeszkadza. A przecież ja nie promuję tylko nazwiska Kusiak, ale cały boks kobiet.
Często słyszę teksty "słaby poziom więc nikt nie ogląda". Jest to krzywdząca opinia? W jakiej kondycji jest kobiecy boks olimpijski?
To nie jest tak, że poziom kobiecego boksu w Polsce jest niski. Wiele dobrych pięściarek odeszło z boksu, bo tak jak ja, nic z niego - poza swoją pasją - nie miały. Są nadal zawodniczki, na które patrzy się z ogromną przyjemnością, bo są lepiej wyszkolone niż niejeden dobry bokser w Polsce. Jednak jest ich niewiele.
Jeszcze inni twierdzą, że PZB to "beton" i dopóki związek nie zostanie rozwiązany lub nie nastąpi jego gruntowna reforma, dopóty jego funkcjonowanie się nie zmieni. Od lat, jeśli pojawiają się informacje w mediach o PZB to najczęściej są negatywne. Patryk Szymański wspominał o całkowitym braku profesjonalizmu. Na zgrupowaniu serwowane były smażone kiełbasy dzień przed startem. Głośno było o Twoim wyjeździe na Mistrzostwa Europy w Sofii. Sama musiałaś pokryć koszty 4,5 tys. złotych. Dlaczego?
Do dziś nikt nie zwrócił mi za wyjazd na Mistrzostwa Europy, bo jak powiedzieli w związku - nikt nie obiecał mi zwrotu, więc nikt nie musi mi nic zwracać. Nagrody i stypendium także nie otrzymałam ani z Ministerstwa Sportu ani ze związku. Więc jak ma się coś zmienić, skoro wicemistrzyni Europy jest tak traktowana? Jestem za to niezmiernie wdzięczna Tomkowi Babilońskiemu za możliwość występu na jego gali zawodowej. Był to dla mnie zaszczyt i wyróżnienie. Dzięki takim ludziom jak promotor Babiloński możemy troszkę promować boks olimpijski, czy boks kobiet. Naprawdę jestem temu człowiekowi szalenie wdzięczna. Tylko dlaczego promotorowi boksu zawodowego, a nie władzom PZB, skoro jestem amatorską pięściarką? Zastanawiające, prawda?
Myślałaś nad zakończeniem kariery?
Nigdy nie myślałam nad zakończeniem kariery, bo chyba nawet jak będę babcią to będę przychodzić na salę bokserską. Boks jest po prostu moją pasją, z której nie mam pieniędzy, a którą tak kocham. Mimo wszystko wierzę, że kiedyś odbiorę nagrodę za te wszystkie lata poświęcenia. A jedyną, w pełni satysfakcjonującą nagrodą jest medal olimpijski.
Jesteś w stanie utrzymać się z boksu olimpijskiego? Masz sponsorów, którzy Cię wspierają?
Oficjalnie jedynym moim dochodem jest stypendium rektora na Uniwersytecie Szczecińskim, które otrzymałam za wysoką średnią ocen. Zabawne, prawda? Więc skąd biorę pieniądze? Dorabiam. Za kilka dni oficjalnie ogłoszę kto został moim sponsorem, przy pomocy legendy polskiego boksu - Agnieszki Rylik.
Jakie są Twoje najbliższe i długoterminowe plany?
Na dziś nie otrzymałam powołania na najbliższe zgrupowanie kadry narodowej. Zostawię tę decyzję trenera kadry bez komentarza.
Czekasz na ofertę od promotorów boksu zawodowego?
Nie otrzymam takiej oferty. Po prostu to wiem. Niestety, ale nie mam dużych cycków i nie mieszkam w Warszawie.
Miałaś epizod w MMA. Walka przegrana. Twój narożnik rzucił ręcznik w pierwszej rundzie. Temat zamknięty definitywnie?
W boksie trzyma mnie tylko marzenie, a właściwie cel, jakim są igrzyska olimpijskie. Gdyby nie to, to już dawno walczyłabym tylko w MMA, oczywiście dalej trenując także boks.
Gdybyś musiała zadecydować boks zawodowy czy profesjonale MMA?
Obecnie brak jakichkolwiek propozycji. A poza tym nie można walczyć i w MMA i w boksie jednocześnie.
Oglądasz boks mężczyzn. Więc nie omieszkam zapytać o zbliżającą się wielkimi krokami konfrontację w wadze ciężkiej Anthony Joshua - Władimir Kliczko. W stawce hitowej potyczki 29 kwietna na stadionie Wembley znajdą się pasy IBF, WBA Super oraz IBO. Kto jest faworytem?
Bracia Kliczko od zawsze budzili u mnie niesamowity szacunek. Bokserem jest się przez ileś tam lat, człowiekiem do końca życia. Oni swoją postawą udowodnili, że zasługują na szacunek nie tylko ze względu na swoje osiągnięcia bokserskie, ale i za postawę poza ringiem. To wspaniali ludzie i dla mnie są bohaterami. Jestem przekonana, że w tej walce wygra Władimir Kliczko.
Zdjęcia źródło: Facebook.com/SylwiaKusiak
28 grudnia 2016
Podsumowanie roku 2016
Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Genialny Ukrainiec 11 czerwca na gali w Madison Square Garden w Nowym Jorku ciężko znokautował Romana Martineza, odbierając Portorykańczykowi pas mistrza świata WBO wagi super piórkowej. Już w siódmej zawodowej walce zostając mistrzem w dwóch kategorii wagowych, co jest wynikiem historycznym. Swoja pozycje gwiazdy P4P potwierdził z końcem roku 26 listopada w Las Vegas rozbijając Nicholasa Waltersa, który zrezygnował z dalszej walki nie wychodząc do ósmej rundy.
Walka roku: Na ringu w hali StubHub Center w Carson dramatyczny bój stoczyło dwóch wojowników Francisco Vargas i Orlando Salido. Od pierwszego gongu rozpoczęli okrutne bombardowanie, ciosy były wystrzeliwane niczym z karabinu maszynowego. Cios za cios, wojna na wyniszczenie! Każdy kibic pięściarstwa oglądał walkę z wypiekami na twarzy. Obaj porozbijani, spuchnięci i skrajnie wyczerpani wytrwali dzięki okrutnej ambicji do ostatniego gongu. Po 12 rundach sędziowie punktowali 115-113 na korzyść Vargasa i dwukrotnie 114-114. Według obliczeń CompuBox Francisco Vargas wyprowadził - 1184 ciosów (386 celnych), a Orlando Salido - 939 (328 celnych). Statystki nie są w stanie odzwierciedlić tak dramatycznego i zaciętego boju. Po prostu trzeba koniecznie obejrzeć walkę.
Nokaut roku: Już w 21 sekundzie Hassan N'Dam N'Jikam wystrzelił okrutnie mocny lewy krzyżowy. Alfonso Blanco trafiony w skroń padł na twarz niczym rażony piorunem! Sędzia nawet nie podejmował próby liczenia. Szybka i brutalna egzekucja.
Niespodzianka roku: Joe Smith jr. anonimowy pięściarz z Long Island miał być tylko kolejnym ''skalpem'' do rekordu naszego Andrzeja Fonfary. Jak się skończyło doskonale wiemy. Historia powtórzyła się w walce z żywą legendą boksu zawodowego Berardem Hopkinsem. Nie tak miało wyglądać pożegnanie ''Kata'' z kibicami. Smith jr dosłownie wyrzucił z ringu Hopkinsa, zasypując go gradem ciosów. Lewym hakiem na szczękę skończył karierę ''Kata'' z Filadelfii. Smith jr największym wygranym 2016 roku.
Rozczarowanie roku: Wśród polskich pięściarzy, to bez wątpienia niechlubne wyróżnienie przypada Andrzejowi Fonfarze, który został u siebie w Chicago sensacyjnie znokautowany już w 1 rundzie przez Joe Smitha jr. Rozczarowaniem w skali globalnej, bez wątpienia jest Tyson Fury który zrzekł się pasów WBO i WBA mistrza świata bez walki zmagając się z depresją, nadużywaniem alkoholu i narkotyków. Dwukrotnie wcześniej rezygnując z rewanżowego pojedynku z Władimirem Kliczką.
Zapraszam panowie do dyskusji i przedstawiania swoich kandydatów w poszczególnych kategoriach.
16 listopada 2016
Bitwa o koronę króla P4P !!!
19 listopada w Las Vegas Siergiej Kowaliow (30-0-1, 26 KO) będzie bronił pasów WBA Super, WBO i IBF kategorii półciężkiej. Pretendentem będzie Andre Ward (30-0, 15 KO) dominator kategorii super średniej, zwycięzca pamiętnego turnieju ''Super Six'', mistrz olimpijski z Aten (2004). Zapytałem dziennikarzy i blogerów bokserskich o ich opinie na temat walki zapowiadanej jako pojedynek roku. Zapraszam do lektury:
Michał Koper (redaktor naczelny RingPolska.pl)
W tym pojedynku kibicuję Kowaliowowi, który znany jest przede wszystkim z nokautującego uderzenia, ale także potrafi trochę poboksować, co pokazała chociażby walka z Hopkinsem. Jako kibic Rosjanina obawiam się po pierwsze werdyktu sędziowskiego, gdyby walka potrwała pełen dystans, zwłaszcza że Amerykanin ma to, co potrzebne, by nawet całkiem uczciwie wypunktować "Krushera", a po drugie tego, że sprytny Ward zamieni walkę bokserską w brzydkie widowisko pełne klinczów, z których to on będzie wychodził zwycięsko. Choć walka z Bernardem Hopkinsem może być tu złym prognostykiem, stawiam na "czasówkę" na korzyść Kowlaiowa.
Kamil Wolnicki (Przegląd Sportowy)
Ward umie dużo. Albo bardzo dużo. Przerwa Warda była jednak za długa, a powrót przed walką z kimś takim "Krusher" mógł wyglądać inaczej. Wiadomo, to tylko słowa i w sumie nie mam nic przeciwko temu, żeby się mylić, ale jednak stawiam na siłę Kowaliowa...
Przemysław Osiak (Przegląd Sportowy)
Minimalnym faworytem walki jest Siergiej Kowaliow. Dysponuje nie tylko przepotężną siłą ciosu, ale i swobodą ich wyprowadzania. Ward zmienił kategorię wagową na wyższą. Niby to tylko trzy kilogramy różnicy (super średnia – 76,2, półciężka – 79,4), ale diabeł tkwi w szczegółach. Spodziewam się, że Rosjanin zrani Warda i wygra na punkty. Ciekawe, jak wypadną wyniki sprzedaży pay-per-view. Po ubiegłorocznej bombie Mayweather – Pacquiao (4,5 miliona zamówień), rok 2016 jest dla boksu zawodowego słaby. Cztery duże imprezy pay-per-view kupowało 400, 600, 55 i 300 tysięcy ludzi. A UFC regularnie sprzedaje milion subskrypcji i więcej – półtora miliona gdy walczy Conor McGregor.
Tomasz Delimat (Onet Sport)
Powiedzieć, że to walka bez faworyta, to jak nic nie powiedzieć. Od wielu tygodni zastanawiam się, kogo wytypować i praktycznie codziennie zmieniam zdanie. Kowaliow to nie tylko król nokautu, ale też znakomity taktyk - udowodnił to w stoczonym dwa lata temu pojedynku ze starszym już, ale wciąż znakomitym Bernardem Hopkinsem, z którym wygrał wszystkie rundy. Ward to natomiast prawdziwy ringowy artysta, pięściarz, który umie wszystko - nie brakuje takich, którzy twierdzą, że to najlepszy zawodnik na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Przed tą walką pewny jestem tylko tego, że potrwa ona pełen dystans. A skoro tak, to w tej chwili typuję, że nieznacznie na punkty wygra Andre Ward. To prawda, że z wielkimi pięściarzami - jak Kessler czy Froch - wygrywał już kilka lat temu i dawno nie mierzył się z rywalem klasy światowej. Wydaje mi się jednak, że może pokonać Kowaliowa swoją ringową mądrością. Rosjanin prawdopodobnie od czasu do czasu spróbuje nokautującego ciosu, a jeśli Ward będzie tych uderzeń unikał, jeśli zacznie w ringu swoisty taniec, może wybić Kowaliowa z rytmu. Pewne słabości "Krushera" obnażył ostatnio w ringu Isaac Chilemba - sztab Warda bez wątpienia skrupulatnie przeanalizował tę walkę, a amerykański pięściarz będzie chciał wykorzystać luki swojego rywala. Pewne jest natomiast, że przed nami wielki spektakl dwóch artystów, boks na niewyobrażalnie wysokim poziomie. Na takie pojedynki warto czekać.
Dominik Kowal (Wokolringuboks.wordpress.com)
19 listopada w Las Vegas dojdzie do bardzo ciekawe zapowiadającej się walki. W ringu zmierzą się dwaj świetni pięściarze - Andre Ward i Siergiej Kowaliow. Bez wątpienia w ringu będzie wiele emocji. Walka Kowaliow - Ward to jedno z najciekawszych zestawień ostatnich lat. Ciężko jest jednoznacznie wskazać faworyta tego pojedynku. Zarówno Siergiej, jak i Andre mogą wygrać tą walkę i nie będzie to żadne zaskoczenie. Osobiście uważam, że zwycięsko z tej ringowej rywalizacji wyjdzie Amerykanin. Myślę, że Andre Ward poprzez swoją ringową, bokserską inteligencje, chłodną głowę i świetną obronę nie pozwoli sobie zrobić krzywdy walcząc z potężnie bijącym "Krusherem". Oczywiście swoje atuty ma też Kowaliow. Jak będzie? Na pewno bardzo ciekawie i emocjonująco. Kto wygra? Szansę tutaj rozkładam 60 - 40% na korzyść ''S.O.G''. Analizując walka Kowaliow - Ward może wyglądać tak: Siergiej będzie miał pewne problemy z szybkim i lepszym technicznie Wardem. Podsumowując - walka Kowaliow - Ward o mistrzowskie tytuły WBA Super, WBO i IBF w kategorii półciężkiej to bardzo ciekawe zestawienie. Wygrany tej walki najprawdopodobniej zostanie uznany za najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorię wagowe. Jest to pojedynek z tych, których po prostu nie można przegapić.
Ireneusz Fryszkowski (RingBlog.pl)
W tej walce stawiam na Andre Warda. Kowaliow jeszcze nigdy nie mierzył się z tak dobrym technicznie i szybkim zawodnikiem. I co przede wszystkim ważne, większość przeciwników Rosjanina wychodziła do walki z nim z przegraną z tyłu głowy. Oni się po prostu już go bali, a Ward od początku kariery ma wielką wolę zwycięstwa. Nie przegrał walki od 12 roku życia. Jak wyobrażam sobie ten pojedynek? To będzie coś jak walka Kowaliow - Hopkins. Z tym, że nie zobaczymy leniwego Warda, ale zdeterminowanego, który nie tylko nie będzie pozwalał się dosięgnąć ciężkim ciosom Rosjanina, ale będzie atakował. Jeśli Kowaliow nie znokautował Hopkinsa, to dlaczego miałby znokautować Warda? Ward na punkty.
Zapraszam do dyskusji i czekam na wasze opinie.
7 października 2016
Kamil Łaszczyk - ''Szczerze czuje od czasu że moja kariera zwolniła''
Na wstępie zapytam jak zaczęła się twoja przygoda z pięściarstwem? Kiedy i w jakich okolicznościach trafiłeś na pierwszy trening?
Odkąd pamiętam trenowałem różne dyscypliny sportu, jednak któregoś dnia wujek zaprowadził mnie na trening bokserski. Miałem wtedy 13 lat, po trzech dniach miałem pierwszy sparing i stwierdziłem że chcę to robić, że to jest to co lubię.
Po jakim czasie zdałeś sobie sprawę że boks to jest twoja pasja?
Tak naprawdę po sparingu wiedziałem już co chcę robić w życiu.
Proszę przypomnij tak w skrócie swoje osiągnięcia na ringach olimpijskich.
W boksie amatorskim byłem 6-cio krotnym mistrzem Polski, brązowym medalistą na mistrzostwach Europy. Na swoim koncie miałem walki z mistrzami Europy i świata z którymi walczyłem i wygrywałem. Miałem szansę jechać na eliminacje olimpijskie jednak, przeszedłem na boks zawodowy.
Podpisałeś kontrakt zawodowy z grupą Global Boxing. Pierwsze walki zawodowe toczyłeś na terenie Stanów Zjednoczonych. Bardzo szybko i efektownie kończyłeś pojedynki. Po jednej z nich Luquan Lewis zawisł na linach po brutalnym nokaucie. Zgodzisz się ze mną że to najbardziej efektowny nokaut w twoim wykonaniu?
Tak zgadzam się, że był to najbardziej efektowny nokaut w moim wykonaniu. Doszły mnie nawet słuchy że był to nokaut miesiąca i roku.
W pewnym momencie jednak przeciwnicy przestali się przewracać. Jak uważasz tylko dlatego że prezentowali lepszy poziom wyszkolenia ciężko było walki efektownie kończyć przed czasem? Czy może skupiłeś się nad doskonaleniem technicznej szermierki na pięści?
Fajnie jest nokautować, ale dobrze też jest nabierać doświadczenia, boksować pełne dystanse, nigdy nie nastawiam się na nokaut. Wolę przygotowywać się jak na cały dystans, ale jak jest okazja i widzę, że przeciwnik jest naruszony to próbuje wykorzystać okazję. Jednak nie zawsze to wychodzi, bo gdy za bardzo się chce nie zawsze wyjdzie. Musi wyjść samo z luzu.
Po powrocie do Polski trenowałeś z Piotrem Wilczewskim.Wiele osób z środowiska bokserskiego twierdziło, że to młody trener bez doświadczenia. Było także słychać głosy, że w Polsce nie będziesz miał odpowiednich sparingpartnerów i infrastruktury. Częste zmiany trenerów na pewno były także niekorzystne. Był taki moment w którym czułeś że kariera jest na zakręcie?
Szczerze czuje od czasu, ze moja kariera zwolniła tempo. Według mnie za mało walczę, póki co stoczyłem jedną walkę w roku, a dla mnie to zdecydowanie za mało. Ja potrzebuje walczyć i obycia w ringu.
Kamil teraz pytanie z tych niewygodnych. Czujesz znaczącą różnice w warsztacie trenerów Wilczewskiego i Łapina? Nadal rozwijasz się czy jesteś już ukształtowanym zawodnikiem? Jakie elementy poprawiłeś na przestrzeni ostatniego roku?
Każdy trener wprowadza coś nowego, od każdego trzeba czerpać taką wiedzę by odpowiadała, trzeba eliminować błędy. Uważam że trener Piotr Wilczewski jest bardzo dobrym trenerem, z którym dobrze mi się współpracowało, jednak uważam też że trener Fiodor Łapin ma trochę większe doświadczenie. Samo to że z pod jego skrzydeł wyszli mistrzowie świata.
Na gali w Wieliczce 22 października twoim rywalem będzie Piotr Gudel (5-1-1, 0 KO). Jaka jest twoja opinia na temat najbliższego przeciwnika?
Piotrek jest moim kolegą, lecz uważam że stać mnie na dużo lepszych zawodników, bo mam większy bagaż doświadczenia. Jestem wysoko notowany w rankingach ale przez to, że tak mało boksuję, myślę że Piotrek będzie na tę chwilę dobrym zawodnikiem.
Na koniec zapytam jakie są plany Kamila Łaszczyka na rok 2017?
Póki co chciałbym w 2017 roku walczyć więcej niż w tym, a tak naprawdę nie wiem jakie plany mają promotorzy. Ja chcę walczyć częściej, podejmuję walkę z każdym zawodnikiem.
Zdjęcie źródło: RingPolska.pl
6 maja 2016
Canelo : King Khan
7 maja w nowo otwartej hali T-Mobile Arena w Las Vegas dojdzie do pojedynku reklamowanego hasłem ''Khanelo''. Saul ''Canelo'' Alvarez w umownym limicie 155 funtów w obronie pasa federacji WBC kategorii średniej, zmierzy się z Amirem Khanem. Po konsultacji z osobami z środowiska bokserskiego, pozwolę sobie przytoczyć ich opinie. Zapraszam do lektury:
Maciej Miszkiń (komentator i ekspert Polsat Sport)
Moim zdaniem Khan jest za mały żeby wygrać z Cynamonem. Ma podejrzaną szczękę, a Meksykanin ma czym uderzyć. Do tej kategorii nabierze też sporo mięśni które będą miały negatywny wpływ na jego poruszanie się w ringu i szybkość. Oczywiście ma szanse, bo to znakomity zawodnik unikając całą walkę konfrontacji z ''Canelo'' używając nóg, szybkości rąk w krótkich kombinacjach, ale uważam że te szanse są znikome i ''Canelo'' go znokautuje.
Kamil Wolnicki (Przegląd Sportowy)
Alvarez, bo rozmiar ma znaczenie. W ringu dwóch pięściarzy z dwóch rożnych kategorii wagowych. Khan pewnie spróbuje oszukiwać Alvareza szybkością, ale jeśli da się trafić, możne przegrać przed czasem.
Łukasz Głowacki (redaktor naczelny Boxingnews.pl)
Moim zdaniem zwycięzcą tego pojedynku będzie Saul "Canelo" Alvarez. Mimo swojego młodego wieku "Canelo" jest bardzo doświadczony i przede wszystkim silniejszy od Amira Khana. Brytyjczyk przez wiele miesięcy szukał pojedynku z pięściarzem z czołówki, ale podpisanie przez niego kontraktu na walkę z "Canelo" jest jak dopisanie kolejnej porażki do swojego rekordu. Poza szybkością, którą niewątpliwie posiada Amir Khan nie ma w tej walce zbyt wielu argumentów. Skakaniem dookoła "Canelo" walki nie wygra, a nokautujący cios nigdy nie był jego domeną. Alvarez powinien wygrać ten pojedynek przed czasem i wydaje się, że najlepszą okazję na takie rozwiązanie będzie miał po 8 rundzie. Wtedy to Khan powinien stracić sporo na swojej motoryce, a co za tym idzie ważną rolę będzie odgrywała siła ciosu, a to będzie atutem "Canelo". Angielski pięściarz zdecydował się już w pierwszej w kategorii średniej walce wskoczyć na głęboką wodę i mam wrażenie, że podczas jej trwania zderzy się z górą lodową i pójdzie na dno niczym legendarny Titanic.
Tomasz Delimat (Onet Sport)
Być może moja opinia będzie niepopularna, ale na walkę Canelo - Khan czekam z mocno umiarkowanym utęsknieniem. Zrobiono wokół niej sporo szumu, anonsuje się jako pojedynek roku, ale ''Khanelo'' może okazać się walką do jednej bramki. Moim wielkim faworytem jest Saul Alvarez. Nie próbuję podważać wysokich umiejętności i dużych osiągnięć Amira Khana, ale ''Canelo'' wydaje mi się pięściarzem po prostu lepszym - ba, jednym z pięciu najlepszych na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Jeśli nie będzie miał możliwości znokautowania rywala, to będzie go konsekwentnie punktował. Niech więc ta walka się już odbędzie, by móc spokojnie oczekiwać na Wilder - Powietkin - to dopiero będzie bitwa!
Dominik Kowal (Wokolringuboks.wordpress.com)
Na pewno będzie to bardzo interesujący pojedynek. Obaj pięściarze mają zarówno swoje zalety, mocne strony jak i te słabe. Jednak, więcej mankamentów dostrzegam w boksie Khana. Alvarez natomiast jest lepiej ułożonym technicznie pięściarzem. Według mnie ten pojedynek wygra Saul Alvarez. Myślę że ''Canelo'' złamie swoimi mocnymi ciosami i konsekwencją Khana, który to w początkowych rundach tej walki będzie bazował na swej znakomitej szybkości. Sądzę jednak, że Amir w końcu się zmęczy, popełni jakiś błąd, który Saul Alvarez wykorzysta. Mój typ na ten pojedynek to zwycięstwo przed czasem Saula ''Canelo'' Alvareza w okolicach 9-10 rundy.
Zapraszam do dyskusji i czekam na wasze opinie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































