26 grudnia 2020

Podsumowanie roku 2020

Pięściarz roku: Teofimo Lopez                   

Walka roku: Jose Zepeda : Iwan Baranczyk

Nokaut roku: Gervonta Davis : Leo Santa Cruz  

Niespodzianka roku: Teofimo Lopez

Rozczarowanie roku: Deontay Wilder 

Prospekt roku: Edgar Barlenga/Israil Madrimov 





Zapraszamy do dyskusji i czekam na wasze opinie.  


29 grudnia 2019

Podsumowanie roku 2019


Pięściarz roku: Naoya Inoue 

Walka roku: Regis Prograis : Josh Taylor

Nokaut roku: Yunier Dorticos : Andrew Tabiti 

Niespodzianka roku: Andy Ruiz jr 

Rozczarowanie roku: Andy Ruiz jr

Prospekt roku: Daniel Dubois 




Zapraszamy do dyskusji i czekam na wasze opinie.


16 czerwca 2019

Kolejna hańba w ringu - Ryga


Po wczorajszej gali WBSS w Rydze cisną się na usta same niecenzuralne słowa. Inwektyw nie będę używał, najdelikatniej określając w walce Briedis : Głowacki doszło do skandalu! Sędzia Robert Byrd kompletnie nie panował nad wydarzeniami w ringu. Nie muszę przypominać błędów które popełnił. Każdy kto widział walkę ten wie. W historii boksu było wielu pięściarzy, którzy stosowali nieprzepisowe zagrywki. Tzw "brudny boks" był specjalnością Bernarda Hopkinsa, Evandera Holyfielda i wielu innych choćby Marcko Hucka. Lecz nie przypominam sobie ciosu z łokcia zadanego z pełną siłą i premedytacją. Mairis Briedis powinien zostać zdyskwalifikowany, nie podlega to żadnej dyskusji. Skandaliczne jest nie tylko zachowanie Łotysza, ale przede wszystkim reakcja, a dokładnie jej brak. Prezydenci federacji, wpływowi promotorzy nie odnieśli się do haniebnych czynów aktualnego mistrza świata WBO. Większość bokserskiego świata uważa, że nic się nie stało. Dopóki będzie ciche pozwolenie na tego typu sytuacje, a pieniądze będą ważniejsze od zdrowia zawodników i zasad fair play, niestety skandale będą przez tych największych zamiatane pod dywan. My kibice możemy się tylko temu biernie przyglądać... 


29 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018


Pięściarz roku: Aleksander Usyk

Walka roku: Murat Gasijew : Yuniel Dorticos

Nokaut roku: Dillian Whyte : Lucas Browne

Niespodzianka roku: Eleider Alvarez

Rozczarowanie roku: Siergiej Kowaliow




Zapraszamy do dyskusji i czekam na wasze opinie.

17 grudnia 2017

Wielkie podsumowanie roku 2017


Mateusz Borek (Polsat Sport/MB Promotions)

Pięściarz roku: Terence Crawford

Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko

Nokaut roku: Jermell Charlo : Erickson Lubin i David Lemieux : Curtis Stevens

Niespodzianka roku: Wisaksil Wangek (Srisaket Sor Rungvisai)

Rozczarowanie roku: Roman ''Chocolatito'' Gonzalez

Maciej Miszkiń (komentator Polsat Sport)

Pięściarz roku: Saul Alvarez który musiał nie tylko zmierzyć się z jednym z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe, ale musiał także zmierzyć się ze strachem jaki towarzyszy wyjściu do ''GGG''. Pokazał z jakim spokojem można igrać ze "śmiercią".

Walka roku: Saul Alvarez : Gennady Golovkin (najwyższy poziom sportowy, techniczny, estetyczny a do tego realne zagrożenie nokautu niemal po w każdym uderzeniu.)

Nokaut roku: Joshua na Kliczko. Nie chodzi o samą widowiskowość, ale o całokształt. Na kim, w jakich okolicznościach (wcześniej sam leżał) i co dzięki temu uzyskał!

Niespodzianka roku: Dlatego ze jestem Polakiem odniosę się do naszego podwórka i największą niespodzianką dla mnie jest przegrana Szpilki z Kownackim. Dla samego Adama to nie była niespodzianka, gdyż on zakładał to przed pojedynkiem, ale dla obserwatorów z zewnątrz niewątpliwie.

Rozczarowanie roku: Rozczarowała mnie najbardziej postawa ''Rigo'' w walce z Ukraińcem Łomaczenką. Sprawa świeża więc, kibicom przypominać nie trzeba. Dodam tylko ze nie sam wynik był zaskoczeniem, ale przebieg. Brak planu B u tak wielkiego championa i szybkie zniechęcenie po tym jak plan A nie wypalił.

Przemysław Osiak (Przegląd Sportowy)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Wystarczy obejrzeć walkę z Guillermo Rigondeaux, do grudnia siódmym zawodnikiem świata bez podziału na wagi wg ESPN. To był koncert, arcydzieło Łomaczenki.

Walka roku:  Anthony Joshua : Władimir Kliczko. Wreszcie godna następczyni potyczki Lennox Lewis : Witalij Kliczko z 2003 roku. To dwa najlepsze pojedynki wagi ciężkiej XXI wieku.

Nokaut roku: Yunier Dorticos : Dmitrij Kudriaszow. Na pewno było sporo o wiele bardziej finezyjnych nokautów w tym roku, ale zadziwiła łatwość, z jaką Kubańczyk porozbijał Rosjanina. Tym samym półfinał WBSS Dorticos : Murat Gassijew urasta do rangi wielkiego wydarzenia. A w drugim półfinale jest przecież Ołeksandr Usyk!

Niespodzianka roku: Wynik walki Jeff Horn : Manny Pacquiao. Oczywiście wygrać powinien być Pacquiao, ale sędziowie nadal robią w boksie to, co chcą. Tak samo jak w potyczce Giennadij Gołovkin : Saul Alvarez. A więc może wcale nie niespodzianka, tylko... wszystko było do przewidzenia?

Rozczarowanie roku: Floyd Mayweather Jr : Conor McGregor. Żenująco słaby boks Mayweathera, który w trosce o zarobienie kolejnych milionów dolarów z PPV oszczędzał McGregora, robiąc z tej walki groteskę. Mayweather nie chciał pokazać ogromnej różnicy umiejętności pięściarskich między królem boksu i królem MMA, zafałszował ten obraz, nie obejrzeliśmy prawdziwej walki. Mógł znokautować McGregora w dwie albo trzy rundy.

Kamil Wolnicki (Przegląd Sportowy) 

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Nie ma co się rozpisywać, trzeba to zobaczyć. Umie wszystko i robi to szybciej niż ktokolwiek inny. Oglądanie go to czysta przyjemność.

Walka roku: Joshua : Kliczko. Niezbyt oryginalny wybór, ale nie mógł być inny. Zestawienie starego mistrza i młodego wilka filmowe. A i walka absolutnie niezwykła. O tym starciu będzie się mówiło latami!

Nokaut roku: Jermell Charlo : Erickson Lubin . Młody Lubin był uważany za ogromny talent i wielu stawiało, że zdobędzie pas. Zamiast tego sam wystawił się na strzał po którym padł i sprawiał wrażenie nieprzytomnego.

Niespodzianka roku: Adam Kownacki. Nie chodzi nawet o sama wygrana ze Szpilką (choć bez tego nie byłoby o czym mówić), ale o to, ze otwartością, humorem i dystansem do siebie tak szybko dał się polubić. Jeszcze niedawno był za gruby, żeby walczyć w Polsce, dzisiaj to już żaden problem.

Rozczarowanie roku: Federacje. Od lat zapominają o sporcie, za to uprawiają politykę. Wyjątkowe pod tym względem jest WBA. Charr z pasem? Obrona z Oquendo? To nawet nie jest śmieszne.




Tomasz Nowak (wRingu.net)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Świetny rok uwieńczony deklasacją na Rigondeaux. Ukrainiec wyrasta na jedną z największych gwiazd światowego boksu, już dziś można śmiało o nim mówić jako o jednym z liderów rankingu bez podziału na kategorie wagowe. Wysoka klasa sportowa, do tego potrafi zachwycać kibiców.

Walka roku:  Joshua : Kliczko. Waga ciężka wróciła na szczyt. Dwóch mistrzów i gladiatorów stworzyło spektakl, do którego żadne inne starcie w tym roku nie ma prawa się równać. Były nokdauny, zwroty akcji i zwycięstwo młodego mistrza na wiwatującym, pełnym stadionie Wembley. Epicki bój!

Nokaut roku: Jak zwykle nie brakowało świetnych nokautów, jednak jeden chciałbym wyróżnić szczególnie. Zolani Tete pierwszym celnym ciosem znokautował Siboniso Gonyę. Była to dokładnie ósma sekunda ich walki! Dodajmy, że była to walka o mistrzostwo świata WBO. Kto nie widział, niech zobaczy koniecznie. Wydarzenie warte odnotowania.

Niespodzianka roku: W tej kategorii wejdę na krajowe podwórko, które warto by znalazło swoje miejsce. Wskazuję na walkę Kownacki : Szpilka. Artur po starciu z Wilderem miał powrócić zwycięstwem nad wtedy uznawanym za nieopierzonego i jedynie solidnego Adamem. Ring zweryfikował ich umiejętności, Kownacki zdewastował rywala i dał się poznać fanom ze swojej najlepszej strony.

Rozczarowanie roku: Postawa Rigondeaux w walce z Łomaczenką. Miała być wybitna walka, był jednostronny oklep. Kubańczyk nie podjął walki, częściej faulował niż wyprowadzał ciosy, w końcu zaś wycofał się, zasłaniając się kontuzją.

Dawid Barcikowski (topboxing.pl)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko- 3 pojedynki w ciągu minionych 12 miesięcy, 3 rywali odmówiło dalszej rywalizacji. Ukrainiec prezentuje między linami nieprzeciętne umiejętności i łamie swoich przeciwników przede wszystkim mentalnie, pokazując między linami techniczną przepaść jaka ich dzieli.

Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko Starcie młodości z doświadczeniem. Stadion Wembey wyprzedany do ostatniego krzesełka. Niesamowity pojedynek pełen dramatycznych zwrotów akcji. To jeden z tych pojedynków, który za każdym razem ogląda się z wypiekami na twarzy.

Nokaut roku: David Lemieux : Curtis Stevens. Kanadyjczyk słynie z piekielnie mocnego uderzenia. Przekonał się o tym na własnej skórze i na własne nieszczęście Stevens, który wypadł za liny po lewym sierpowym.

Niespodzianka roku: Pacquiao : Horn. Miała być to być stosunkowo łatwa przeprawa dla filipińskiego boga wojny. Tymczasem anonimowy dla wielu kibiców Jeff Horn wygrał z bardziej utytułowanym rywalem na punkty. Wynik co prawda uznano za kontrowersyjny, ale poszedł w świat.

Rozczarowanie roku: Artur Szpilka. Walka z Adamem Kownackim miała być tylko przetarciem przed starciami z czołówką, do której Szpilka cały czas aspiruje. Miał być spacerek, a skończyło się ciężkim nokautem. Wydawało się, że po takim laniu Artur spokornieje i zmieni parę rzeczy. Potrwało to kilka tygodni. Szpilka zaczyna ostatnio coś przebąkiwać o startach w formule MMA. To zaczyna wyglądać na brak poważniejszych planów związanych z boksem.

Tomasz Delimat (Trzynasta Runda)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Moim zdaniem Ukrainiec potwierdził, że jest w tym momencie najlepszy na świecie. Nie ma drugiego pięściarza, który w ringu tak bardzo upokarzałby i ośmieszał przeciwników, tak bardzo czynił ich bezradnymi. W 2017 roku stoczył trzy walki i każda kończyła się tak samo - stłamszony rywal poddaje się i nie wychodzi z narożnika. Łomaczenko odebrał chęć boksowania nawet genialnemu Guillermo Rigondeaux, który wolał wymyślić sobie kontuzję, niż dać się dalej upokarzać. Teraz "Hi-Tech" będzie pewnie szukał wyzwań w wyższych kategoriach wagowych. Walka z Mikeyem Garcią - to byłoby coś.

Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko Wybór nie mógł być inny, bo w tej walce niczego nie zabrakło. Dwóch wielkich mistrzów, 90 tysięcy ludzi na stadionie, zapierający dech w piersiach pojedynek z szokującymi zwrotami akcji, a wszystko to w atmosferze wzajemnego szacunku i czystej, sportowej rywalizacji. Jeśli mielibyście przekonać kogoś, że boks jest piękny, pokażcie mu walkę Joshua : Kliczko. Obok tego starcia nikt nie przejdzie obojętnie.

Nokaut roku: David Lemieux na Curtisie Stevensie. Kibice ostrzyli sobie zęby na tę walkę, tym bardziej, że nie brakowało przed nią złej krwi. Lemieux nie zamierzał jednak ciągnąć tego zbyt długo i ukarał Stevensa już w trzeciej rundzie. Piekielnie mocny prawy prosty, potem krótki lewy w twarz odsłoniętego już rywala i ten ląduje nieprzytomny na macie, strącając jeszcze mikrofony i tablety dziennikarzy. BAAAAAAM!!! Straszliwy nokaut.

Niespodzianka roku: Dwie walki Roman Gonzalez : Wisaksil Wangek. Roman Gonzalez był przez wielu kibiców i ekspertów uważany za najlepszego pięściarza na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Nikt więc nie przypuszczał, że zweryfikować może go Wisaksil Wangek. Raczej anonimowy dotychczas Taj sprawił jednak ogromną sensację: w marcu niejednogłośną decyzją sędziów pokonał "Chocolatito" na punkty, a w rewanżu we wrześniu ciężko znokautował go już w czwartej rundzie. Wycieczka do wyższej kategorii wagowej okazała się więc dla Gonzaleza nieudanym eksperymentem, a świat boksu zyskał nowego bohatera.

Rozczarowanie roku: Odwołanie walki Deontay Wilder : Luis Ortiz Gdy potwierdzono, że 4 listopada Deontay Wilder zmierzy się z Luisem Ortizem, wydawało się, że oto "Bronze Bomber" wreszcie stanie przed poważnym wyzwaniem. Dotychczas przeciwników z górnej półki Amerykanin sukcesywnie unikał, a Ortiz wydawał się jednym z niewielu w wadze ciężkiej, którzy mogą mu zagrozić. Niedługo przed walką w organizmie Kubańczyka wykryto jednak niedozwolone środki i pojedynek odwołano, Wilder tymczasem zmierzył się z utuczonym Bermane'em Stiverne'em, którego znokautował w pierwszej rundzie. Co jednak w sprawie najbardziej szokujące, na początku grudnia federacja WBC wydała komunikat, w którym poinformowała o oczyszczeniu Ortiza z zarzutów! Teoretycznie więc walka Wilder : Ortiz jest jeszcze możliwa, w praktyce "Bronze Bomber" znów wywinął się od trudnego przeciwnika.




Jakub Twardosz (OkrutnyBoksblogspot.com)

Pięściarz roku: Terence Crawford. Tylko trzykrotnie w historii boksu zawodowego, stawką walki były cztery pasy mistrza świata. Pięściarz z Omaha w 3 rundzie potężnym lewym hakiem pod prawy łokieć znokautował Namibijczyka Juliusa Indongo, unifikując pasy WBC, WBA, WBO i IBF w kategorii super lekkiej, jednocześnie zapisując się w historii pięściarstwa złotymi zgłoskami.

Walka roku: Joshua : Kliczko. Nie będę oryginalny przy wyborze zwycięzcy tej kategorii. Kapitalne starcie pełne dramaturgii, zmieniającej się jak w kalejdoskopie. ''AJ'' nokautując w 11 rundzie Kliczkę w obecności 90 tys kibiców na Wembley, rozkochał w sobie miliony fanów na Wyspach Brytyjskich i na całym świecie.

Nokaut roku: David Lemieux na minute przed upływem 3 rundy wyprowadził okrutny lewy sierpowy, który trafia w szczękę Curtisa Stevensa. Amerykanin niczym rażony piorunem upada bezwładny za liny ringu!

Niespodzianka roku: Adam Kownacki. Przypomnę fragment mojego komentarza tuż po walce: ''Szpilka w pewnym sensie przegrał na własne życzenie, ponieważ nie trzymał się planu taktycznego. Opuszczał bardzo nisko ręce, zadawał z małą intensywnością prawy prosty, a przede wszystkim ''pajacował'' na linach. Największym zaskoczeniem jest fakt, jak była to łatwa walka dla Kownackiego. Jest zbyt wcześnie na wysuwanie daleko idących wniosków, ale wszytko na to wskazuje, że ''Baby Face'' brutalnie zakończył ''american dream'' Artura Szpilki''. 

Rozczarowanie roku: Krzysztof Włodarczyk. ''Diablo'' w walce z Muratem Gasijewem której stawką był pas mistrza świata federacji IBF kategorii cruiser wyprowadził 38 ciosów. Tylko 4 (słowne cztery) były celne. Rosjanin już w 3 rundzie kombinacją lewy podbródkowy - lewy hak na wątrobę zakończył egzekucje na Polaku. Dla Włodarczyka była to prawdopodobnie ostatnia mistrzowska szansa, w której zawiódł na całej linii.

Ireneusz Fryszkowski (RingBlog.pl)

Pięściarz roku: Nie będzie to Wasyl Łomaczenko, a Terence Crawford, o którym chyba już trochę zapomnieliśmy. Zdobył w końcu pasy wszystkich czterech liczących się federacji, a to przecież nie lada wyczyn, rzadko spotykany w zawodowym boksie, gdzie tort jest podzielony, a każdy pilnuje swojego kawałka.

Walka roku: Myślę, że rok 2017 był dobry pod względem zaciętych i emocjonujących walk. Ale chyba jednak największe wrażenie zrobiła walka Joshua : Kliczko. Nie ma co się oszukiwać, że najlepszą reklamą boksu są walki w kategorii ciężkiej. Było to też zamknięcie pewnej epoki w boksie i przekazanie pałeczki przez dawnego dominatora.

Nokaut roku:  Jermella Charlo na Ericksonie Lubinie. Walka dwóch niepokonanych bokserów i KO już w pierwszej rundzie. Szybkie, ciężkie i dramatyczne. Wybitni bokserzy, ale tam nokaut nie wisiał w powietrzu jak w Joshua : Kliczko

Niespodzianka roku: Tony Bellew i jego wygrana nad Davidem Haye'em. Mimo, że prawdopodobnie wpływ miała na nią kontuzja nogi Davida, to jednak widok ''Haymakera'' wybitego za liny przez zawodnika z wagi półciężkiej wprawił niejednego kibica boksu w zdziwienie. Wszyscy przecież mówili, że Haye pokona Bellew przez KO. A tu taka niespodzianka.

Rozczarowanie roku: Guillermo Rigondeaux. Dla mnie pamiętającego walki wielkiego Felixa Savona i mającego sentyment do kubańskiej szkoły boksu postawa niepokonanego Szakala w walce z Wasylem Łomaczenką to największy niesmak w tym roku. Nie podjął walki, został zdominowany jak journeyman i na koniec zdezerterował.

Paweł Rozmytański (Boxing.pl) 

Pięściarz roku: Postawię jednak na Anthony’ego Joshuę, który w kwietniu pokonał po dramatycznym boju Władimira Kliczkę – byłego wieloletniego czempiona wszechwag, pięściarza zdecydowanie bardziej doświadczonego od Anglika i w końcu pięściarza, który stoczył prawdopodobnie najlepszy pojedynek w swojej karierze.

Walka roku: Nie będę zapewne oryginalny w tej kwestii. Anthony Joshua : Władimir Kliczko. Takiego meczu w ''królewskiej'' kategorii wagowej nie było od wielu lat. Gdy wydawało się, że w piątej rundzie ''Dr Steelhammer'' nie przetrwa brytyjskiej nawałnicy, to już w szóstej odsłonie obserwowaliśmy ukraiński szturm, który Joshua przetrwał cudem. Nokaut wisiał nad ringiem od premierowego gongu, następując ostatecznie w rundzie numer jedenaście.

Nokaut roku: W tej kategorii, wskazując na nokaut roku, biorę pod uwagę nade wszystko dwa aspekty – ranga walki oraz widowiskowość ''zdarzenia''. Jeśli wleję do kubka te dwie substancje, otrzymam napój o nazwie Mickey Garcia : Dejan Zlaticanin.

Niespodzianka roku: Caleb Truax miał przylecieć do Wielkiej Brytanii, postawić się Jamesowi DeGale’owi, stoczyć niezły, interesujący pojedynek i to wszystko. Nikt się nie mógł spodziewać, że Amerykanin opuści ring z mistrzowskim pasem federacji IBF, pokonując sensacyjnie brytyjskiego, wielkiego faworyta. Gdyby ktoś postawił trochę pieniędzy (a może ktoś tak uczynił?), że tak właśnie się stanie, mógłby świętować razem z pięściarzem z Minnesoty.

Rozczarowanie roku: Patrząc generalnie, był to bardzo udany rok dla całego zawodowego boksu. Najlepszy od wielu lat, ale niestety nie dla każdego. Gary Russell Jr, Danny Garcia, Keith Thurman, Adonis Stevenson i kilku innych meldowało się między linami tylko raz i z pewnością nie była to dobra informacja zarówno dla ich samych, jak i dla entuzjastów ''szermierki na pięści''.


Zapraszam do dyskusji i czekam na wasze opinie.

16 lipca 2017

Brutalne przebudzenie


Gdy zakontraktowano walkę Artur Szpilka - Adam Kownacki należałem do grona kibiców, którzy twierdzili, że takie zestawienie jest kompletnie bez sensu.

''Szpila'' wydawał się zdecydowanym faworytem. Długo można było wymieniać atuty Szpilki, które wykorzysta przeciwko Kownackiemu. Adam wydawał się pięściarzem jednowymiarowym, który nie posiada argumentów by zwyciężyć z Arturem.

Oczywiście nikt nie był w stanie przewidzieć jak zaprezentuje się Szpilka po półtorarocznej przerwie. Wielu kibiców i ekspertów zastanawiało się czy ciężki nokaut z rąk Deontaya Wildera mistrza WBC pozostawił ślad.

Słowo niemożliwe nie istnieje w boksie, znów się o tym przekonaliśmy. Konsekwencja - tym jednym wyrazem można opisać boks w wykonaniu Adama Kownackiego na ringu w Nowym Jorku. "Baby Face" wszedł do ringu z olbrzymią wiarą w własne umiejętności. Od pierwszej sekundy narzucił mocny pressing i starał się spychać Szpilkę na liny.

''Szpila'' w pewnym sensie przegrał na własne życzenie, ponieważ nie trzymał się planu taktycznego. Opuszczał bardzo nisko ręce, zadawał z małą intensywnością prawy prosty, a przede wszystkim ''pajacował'' na linach. Kownacki konsekwentnie bił lewy hak na korpus. Po jednym z takich ciosów Szpilka zgiął się niczym scyzoryk.

Już w 4. rundzie nastąpiło zakończenie pojedynku. Kownacki zaczął prawym krzyżowym, następnie poprawił prawym sierpem prosto w szczękę Szpilki. Artur został ''podłączony''. Lawina ciosów Adama i ''Szpila'' na deskach. Defensywa Szpilki była dziurawa jak polne drogi. Artur wstał, gdy sędzia wyliczył do ośmiu. Kownacki poszedł za ciosem i szybko wykończył robotę.

Największym zaskoczeniem jest fakt, jak była to łatwa walka dla Kownackiego. Jest zbyt wcześnie na wysuwanie daleko idących wniosków, ale wszytko na to wskazuje, że ''Babyface'' brutalnie zakończył ''american dream'' Artura Szpilki. 

29 kwietnia 2017

Bombardier z Watford - Doktor Stalowy Młot


Już dziś starcie Anthony Joshua - Władimir Kliczko!!! W stawce hitowej potyczki  na stadionie Wembley znajdą się pasy IBF, WBA Super oraz IBO królewskiej kategorii.   

Wystarczy spojrzeć w Boxrec: Władimir Kliczko: 358 rund, Anthony Joshua: 44 rundy. Olbrzymie doświadczenie po stronie Władimira to mało powiedziane. Tylko Joe Louis więcej razy bronił pas mistrza świata (25) niż Ukrainiec (18 obron). Cała presja spoczywa na AJ. Brytyjczyk jest mistrzem świata federacji IBF, walka odbędzie się na stadionie Wembley w obecności fanatycznych angielskich kibiców, bukmacherzy uważają za zdecydowanego faworyta Joshuę. Oczy całej Wielkiej Brytanii i bokserskiego świata będą zwrócone na Londyn. Jak powtarza Tomasz Adamek: głowa to 90% sukcesu w boksie. Jak z tak okrutnie wielką presją poradzi sobie Anthony Joshua? Dowiemy się dopiero w trakcje walki. Brytyjczyk musi pozbawić argumentów Ukraińca w postaci  lewego prostego i prawego sierpowego. Narzucić już od pierwszych sekund pressing, mieć w sercu lwa, bez ”badania” ruszyć zdecydowanie i  spychać Kliczkę na liny, do narożnika. Nie pozwolić na walkę w środku ringu. Moim zdaniem technicznie lepiej ułożonym pięsciarzem jest Władimir. Pięściarskie abecadło niewątpliwie jest olbrzymim argumentem przemawiającym za Ukraińcem. ”Doktor Stalowy Młot” spychany do defensywy, zmuszony walczyć w półdystansie nie będzie mógł ”ustawić” sobie rywala. Dynamiczne lewe sierpowe AJ bite z ogromną siłą będą na pewno robiły wrażenie na Kliczce. Próby klinczy i wieszania się na tak atletycznym, mającym lepsze warunki fizyczne przeciwniku skończą się niepowodzeniem. W mojej opinii  Anthony Joshua zdominuje Władimira Kliczko swoją agresją, dynamiką fizycznością i nieustannym pressingiem. Gdybym był hazardzistą, obstawiłbym zwycięstwo AJ przed czasem między 7-8 rundą. Nie wykluczam, że między zawodników może wkroczyć sędzia i przerwać walkę. Mój typ: Anthony Joshua przez TKO.

Zapraszam do zapoznania się z opiniami środowiska bokserskiego. Aż 43 typy, między innymi: Mateusza Borka, Andrzeja Kostyry i Janusza Pindery --- http://topboxing.pl/ 

10 kwietnia 2017

Sylwia Kusiak - ''w pełni satysfakcjonującą nagrodą jest medal olimpijski''



Zacznijmy od początku. Czym kieruje się młoda dziewczyna przychodząc pierwszy raz na trening bokserski?

Zanim znalazłam się na sali bokserskiej próbowałam swoich sił w wielu dyscyplinach sportowych. Trenowałam koszykówkę, tenis ziemny, a także judo. W każdym wcześniej wspomnianym sporcie czegoś mi brakowało. W koszykówce nie pasowało mi to, że jest to sport zespołowy, w tenisie ziemnym treningi były naprawdę drogie i mimo wszystko niewiele z nich wynosiłam, natomiast w judo troszkę nie pasował mi taki ciągły dotyk z przeciwnikiem. Sala bokserska znajdowała się naprzeciwko mojej szkoły, więc postanowiłam, że spróbuję, zobaczę jak jest i o dziwo mi się bardzo spodobało. I zostałam.

Nie miałaś obaw i wątpliwości, że to męski sport nie dla kobiet?

Świat idzie do przodu i nie możemy zostać w tyle. W wielu dyscyplinach sportowych coraz częściej możemy zobaczyć także kobiety, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia. Nie ma nic złego w tym, że kobiety walczą na ringu, walczą na macie, ścigają się w rajdach, na torach, czy biegają z piłką. Kiedy zaczęłam trenować boks nie przypuszczałam, że zajmę się nim wyczynowo i na długie lata. Czy wiedząc jak potoczy się moja kariera sportowa w boksie zdecydowałabym się, aby ponownie w wieku piętnastu lat przyjść na trening? Chyba nie. Spotkało mnie na drodze sportowej wiele rozczarowań, wiele przykrości, wiele niesprawiedliwości i wiele bólu. Czasem chciałabym prowadzić normalne życie jak moje koleżanki z liceum. Mają stałą pracę, większość już założyła rodzinę i nie są tak jak ja - ciągle na walizkach. Cały czas żyję nadzieją, że zakwalifikowanie się na igrzyska olimpijskie w Tokio wynagrodzi mi te wszystkie lata poświęceń, bo, np. gdy ja całe wakacje trenowałam dwa razy dziennie moi rówieśnicy bawili się w Mielnie.

Po jakim czasie zdałaś sobie sprawę, że poświęcisz się pięściarstwu? Był jakiś przełomowy moment, który wpłynął na Twoją ostateczną decyzję?

Pierwszą walkę bokserską stoczyłam po niespełna pół roku trenowania i wygrałam ją przed czasem. To było takim wydarzeniem, które poskutkowało wewnętrznym poczuciem, że w tym sporcie pragnę się spełniać. Było to w styczniu 2006 roku.

Sześciokrotnie zostałaś złotą medalistką Mistrzostw Polski. Kolejny zloty medal smakuje tak samo jak pierwszy? Nie masz problemów z motywacją? Nie pojawiają się myśli typu - to mój kolejny dzień w pracy, złoto to mój obowiązek?

Tak naprawdę mistrzynią Polski byłam siedmiokrotnie. Raz jako juniorka i sześć razy jako seniorka. Pierwszy złoty medal nigdy nie smakuje tak jak kolejne. Zwłaszcza, że dopiero na trzecich swoich mistrzostwach kraju stanęłam na najwyższym podium. Na dwóch poprzednich (2006 i 2007 r.) przegrywałam w pierwszych walkach, dlatego pamiętam jak dziś tę wielką radość z mojego pierwszego mistrzostwa kraju w 2008 roku. Nie mam problemu z motywacją, ale muszę za coś żyć. Rodzice nie utrzymują mnie od dziewiętnastego roku życia, a ja mam już prawie dwadzieścia siedem lat i z boksu ani grosza. To bardzo przykre. Obecnie studiuję dziennikarstwo, trenuję boks i dorywczo pracuję. Gdyby do tego dodać jeszcze wszystkie wywiady... Staram się mocno udzielać medialnie. Bardzo boli mnie później, gdy słyszę negatywne opinie o tym, że jestem bardziej celebrytką niż bokserką, bo to nieprawda. Mówią to tylko zawistni ludzie. Zabolało mnie też dość sporo negatywnych opinii o mojej walce na gali Zimnoch - Mollo. Za przeciwniczkę wzięłam aktualną medalistkę mistrzostw Europy, a nie jak niektóre polskie pięściarki - mięso armatnie. Do tego doszedł stres, gdyż nigdy wcześniej nie walczyłam na tak wielkiej gali i do tego przed własną publicznością. Przypomnę, że dopiero pół roku temu wróciłam do treningów bokserskich po ponad trzyletniej przerwie, więc potrzebuję jeszcze czasu, a obiecuję, że znowu was zaskoczę.

Wielkie sukcesy odnosiłaś także na ringach międzynarodowych. Które zwycięstwo jest dla Ciebie najcenniejsze?

Dawno, dawno temu, bo w 2008 roku zostałam Mistrzynią Europy. Myślałam sobie: ledwo skończyłam osiemnaście lat, a jestem najlepsza w całej Europie. Myślałam, że już dalej będą tylko coraz większe sukcesy. Ale życie wszystko weryfikuje, nie jest takie kolorowe. Boks kobiet na całym świecie poszedł mocno do przodu i teraz znacznie ciężej jest zdobyć złoty medal mistrzostw Europy niż 10 lat temu. Poziom rywalizacji w wagach olimpijskich jest szalenie wysoki. Trzeba być naprawdę wirtuozem boksu i mieć do tego jeszcze trochę szczęścia, by zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie.

Mimo olbrzymich sukcesów większość z nich pozostaje bez większego zainteresowania mediów i kibiców. Dlaczego boks olimpijski jest niedoceniany?

Typowego Kowalskiego bardziej interesują walki federacji KSW niż szlachetna walka na pięści. Walka celebrytów w klatce budzi większe zainteresowanie, niż walka najlepszych amatorskich bokserów w Polsce. Jeśli nie ma widowni, to nikt nie chce transmitować boksu amatorskiego - teraz pod nazwą olimpijskiego.



Na imprezach rangi Mistrzostw Polski walki śledzi kilkunastu kibiców na trybunach. Gdyby nie komendy trenerów z narożnika można by usłyszeć przelatującą muchę. Co Twoim zdaniem Polski Związek Bokserski powinien zrobić by zainteresować media, sponsorów i kibiców?

Dopóki polskim boksem będą zarządzać ludzie starej daty, to nic się nie zmieni. Można mówić o wielkich planach, ale co z tego? Jestem pierwszą amatorską pięściarką, która tak mocno udziela się medialnie i co najważniejsze bez przechodzenia na zawodowstwo. Mimo wszystko władzom PZB to przeszkadza. A przecież ja nie promuję tylko nazwiska Kusiak, ale cały boks kobiet.

Często słyszę teksty "słaby poziom więc nikt nie ogląda". Jest to krzywdząca opinia? W jakiej kondycji jest kobiecy boks olimpijski?

To nie jest tak, że poziom kobiecego boksu w Polsce jest niski. Wiele dobrych pięściarek odeszło z boksu, bo tak jak ja, nic z niego - poza swoją pasją - nie miały. Są nadal zawodniczki, na które patrzy się z ogromną przyjemnością, bo są lepiej wyszkolone niż niejeden dobry bokser w Polsce. Jednak jest ich niewiele.

Jeszcze inni twierdzą, że PZB to "beton" i dopóki związek nie zostanie rozwiązany lub nie nastąpi jego gruntowna reforma, dopóty jego funkcjonowanie się nie zmieni. Od lat, jeśli pojawiają się informacje w mediach o PZB to najczęściej są negatywne. Patryk Szymański wspominał o całkowitym braku profesjonalizmu. Na zgrupowaniu serwowane były smażone kiełbasy dzień przed startem. Głośno było o Twoim wyjeździe na Mistrzostwa Europy w Sofii. Sama musiałaś pokryć koszty 4,5 tys. złotych. Dlaczego?

Do dziś nikt nie zwrócił mi za wyjazd na Mistrzostwa Europy, bo jak powiedzieli w związku - nikt nie obiecał mi zwrotu, więc nikt nie musi mi nic zwracać. Nagrody i stypendium także nie otrzymałam ani z Ministerstwa Sportu ani ze związku. Więc jak ma się coś zmienić, skoro wicemistrzyni Europy jest tak traktowana? Jestem za to niezmiernie wdzięczna Tomkowi Babilońskiemu za możliwość występu na jego gali zawodowej. Był to dla mnie zaszczyt i wyróżnienie. Dzięki takim ludziom jak promotor Babiloński możemy troszkę promować boks olimpijski, czy boks kobiet. Naprawdę jestem temu człowiekowi szalenie wdzięczna. Tylko dlaczego promotorowi boksu zawodowego, a nie władzom PZB, skoro jestem amatorską pięściarką? Zastanawiające, prawda?

Myślałaś nad zakończeniem kariery?

Nigdy nie myślałam nad zakończeniem kariery, bo chyba nawet jak będę babcią to będę przychodzić na salę bokserską. Boks jest po prostu moją pasją, z której nie mam pieniędzy, a którą tak kocham. Mimo wszystko wierzę, że kiedyś odbiorę nagrodę za te wszystkie lata poświęcenia. A jedyną, w pełni satysfakcjonującą nagrodą jest medal olimpijski.

Jesteś w stanie utrzymać się z boksu olimpijskiego? Masz sponsorów, którzy Cię wspierają?


Oficjalnie jedynym moim dochodem jest stypendium rektora na Uniwersytecie Szczecińskim, które otrzymałam za wysoką średnią ocen. Zabawne, prawda? Więc skąd biorę pieniądze? Dorabiam. Za kilka dni oficjalnie ogłoszę kto został moim sponsorem, przy pomocy legendy polskiego boksu - Agnieszki Rylik.

Jakie są Twoje najbliższe i długoterminowe plany?

Na dziś nie otrzymałam powołania na najbliższe zgrupowanie kadry narodowej. Zostawię tę decyzję trenera kadry bez komentarza.

Czekasz na ofertę od promotorów boksu zawodowego?

Nie otrzymam takiej oferty. Po prostu to wiem. Niestety, ale nie mam dużych cycków i nie mieszkam w Warszawie.

Miałaś epizod w MMA. Walka przegrana. Twój narożnik rzucił ręcznik w pierwszej rundzie. Temat zamknięty definitywnie?

W boksie trzyma mnie tylko marzenie, a właściwie cel, jakim są igrzyska olimpijskie. Gdyby nie to, to już dawno walczyłabym tylko w MMA, oczywiście dalej trenując także boks.

Gdybyś musiała zadecydować boks zawodowy czy profesjonale MMA?

Obecnie brak jakichkolwiek propozycji. A poza tym nie można walczyć i w MMA i w boksie jednocześnie.

Oglądasz boks mężczyzn. Więc nie omieszkam zapytać o zbliżającą się wielkimi krokami konfrontację w wadze ciężkiej Anthony Joshua - Władimir Kliczko. W stawce hitowej potyczki 29 kwietna na stadionie Wembley znajdą się pasy IBF, WBA Super oraz IBO. Kto jest faworyte
m?

Bracia Kliczko od zawsze budzili u mnie niesamowity szacunek. Bokserem jest się przez ileś tam lat, człowiekiem do końca życia. Oni swoją postawą udowodnili, że zasługują na szacunek nie tylko ze względu na swoje osiągnięcia bokserskie, ale i za postawę poza ringiem. To wspaniali ludzie i dla mnie są bohaterami. Jestem przekonana, że w tej walce wygra Władimir Kliczko.


Zdjęcia źródło: Facebook.com/SylwiaKusiak