29 maja 2015

Okrutny Mike Tyson

Czytając niesamowitą biografie ''Mike Tyson - Moja Prawda'' zastanawiałem się nad walkami amatorskimi i treningami które były bardzo dokładnie opisywane. Nawet pojedynką o pas mistrza świata ''Żelazny'' nie poświecił tyle uwagi w książce. O karierze zawodowej Tysona napisano i powiedziano wszystko. Nagrania z czasów młodości, kiedy żył  Cus D'Amato, a  Mike kochał boks potwierdzają tylko jak niesamowitym, jedynym w swoim rodzaju z darem od pana Boga pięściarzem był ''Iron Mike''. Styl ''peek a boo'' został opanowany do perfekcji, praktycznie niemożliwe było młodego Tysona trafić, a jego precyzja była niczym laserowego radaru naprowadzającego pocisk z precyzją co do centymetra. Tak jak w późniejszych czasach w ringu Mike Tyson był po prostu okrutny, tego nauczył go trener i mentor Cus D'Amato, staruszek który jako jedyny potrafił opanować naturę chłopaka z getta... 

 
 

20 maja 2015

Sasza i Lucky Look w Moskwie


Aleksander Povetkin w eliminatorze federacji WBC zmierzy się z Kubańczykiem Mike Perezem. ''Sasza'' jest jedynym pięściarzem, który po porażce z Władimirem Kliczką wrócił szybko na ring. Śmiem twierdzić w jeszcze lepszej dyspozycji niż przed starciem z ukraińskim królem wagi ciężkiej. Ograniczony technicznie lecz silny i twardy Manuel Charr został efektownie ciężko znokautowany akcją lewy-prawy sierp. Następną ofiarą ''Saszy'', stał się wielki jak tur Carlos Takam. Kameruńczyk padł na mate ringu po okrutnym lewym sierpowy. Nokaut w stylu Mike Tysona. Povetkin poprawił wydolność z którą, zawsze miał problemy, bije z większą częstotliwością, praca nóg także uległa poprawie, ciosy zyskały na sile dzięki dynamice. Boks Rosjanina jest efektowny i efektywny. Mike Perez nie potrafi ustabilizować formy na wysokim poziomie, problemem jest także wahanie wagi pięściarza z Gorącej Wyspy. Magomed Abdusalamov po laniu z rąk Kubańczyka do dnia dzisiejszego jest sparaliżowany, nie mówi a kontakt z światem odbywa się za pomocą ruchów powiek oka. Tak dramatyczne wydarzenie niewątpliwie miało wpływ na psychikę Pereza. W korespondencyjnym pojedynku z ''Saszą'' na tle Takama bardzo blado wypadł Kubańczyk. Walka była  słaba, pełna klinczy, prowadzona w wolnym tempie z wskazaniem na Kameruńczyka. Jeśli Perez znów będzie miał problemy kondycyjnie, zostanie rozbity i znokautowany przez bardziej ruchliwego i dynamiczniejszego Rosjanina. Takie zakończenie przewiduje.

Przed walką wieczoru Moskiewskiej gali wystąpi mistrz świata federacji WBC Grigorij Drozd. W miejsce Krzysztofa Włodarczyka zastępstwo przypadło Łukaszowi Janikowi. ''Krasawczyk'' jest zdecydowanym faworytem. Nawet gdyby Janik cały obóz przygotowawczy, pełne osiem tygodni przepracował stricte pod Rosjanina praktycznie nikt nie przewidywałby detronizacje Drozda. ''Lucky Look'' niespełna dwa tygodnie przed walka dowiedział się o wyjeździe do Moskwy, co ogranicza jego szanse praktycznie do minimum. Aczkolwiek boks jest nieprzewidywalną dyscypliną i jeszcze większe niespodzianki zdarzały się w historii pięściarstwa. Na Łukaszu nie spoczywa żadna presja, każda runda wyrównana będzie już małym sukcesem Polaka. Janik na pewno nie wejdzie do ringu po to by tylko przetrwać, jest bokserem ambitnym, charakternym i z sercem do walki co udowodnił w pojedynku z faworyzowanym  Afolabim na gali w słynnej Madison Square Garden. Mistrzowski dystans 12 rund, niestety sprawi ze z każdą rundą Łukasz będzie miewał przestoje, co raz poważniejsze problemy z wydolnością co na pewno wykorzysta mobilny    'Krasawczyk''. Przewiduje zwycięstwo przez techniczny nokaut Drozda w tzw mistrzowskich rundach gdy już ujdzie powietrze z naszego ''Lucky Looka''. Nawet porażka po dobrej walce możne okazać się zwycięstwem,  ponieważ Janik zyska renomę i  otrzyma kolejne ciekawe finansowo i sportowo oferty. Czego z całego serca życzę niedocenianemu w Polsce Łukaszowi. 

7 maja 2015

Po burzy - Mayweather : Pacquiao


Emocje opadły więc czas na podsumowanie walki ''wszech czasów''. Zapowiadano burze z piorunami a skończyło się tylko, na paru groźnie wyglądających chmurach i burza przeszła bokiem... Walka była pojedynkiem ''wszech czasów'' tylko pod względem biznesowym. W zależności od źródła, podaje się zakup transmisji w systemie PPV wynoszący od 3.5 do 4.5 miliona! Walkę z pod ringu oglądała śmietanka towarzyska i celebryci z  Hollywood. Wszystkie rekordy zostały wyśrubowane do granic możliwości. Odstawie liczby i rekordy na bok i skupie się na  tym, co wydarzyło się w ringu. Floyd Mayweather perfekcyjnie wykorzystał przewagę zasięgu ramion i pracy nóg. Był tego wieczoru nieuchwytny i jego dominacja nie podlega dyskusji. Manny Pacquiao walczył tak jak przeciwnik pozwala, a ze Floyd pozwolił na niewiele występ Filipińczyka rozczarował. zabrakło agresji, ciosów w kombinacjach, PacMan nie mógł przedostać się do półdystansu. Zabrakło ''serca lwa'' z którego zawsze słynął Pacquiao. Statystyki są bezwzględne tylko, 81 trafionych na 429 wyprowadzonych ciosów Mannego. Podobno Filipińczyk był kontuzjowany przed walką więc możemy tylko spekulować, czy kontuzja barku miała wpływ na postawę. Ringowe wojny zwłaszcza ciężki nokaut z rąk Marqueza miały wpływ na pewność siebie Filipińczyka, który w walce ''wszech czasów'' nie zaryzykował i nie podjął wielkiego ryzyka. Czwarta runda wydawała się być przełomową, gdy Manny zasypał gradem ciosów będącego opartego o liny Floyda. Na szczelnie zasłoniętego Amerykanina, kombinacja Filipińczyka nie zrobiła jednak żadnego wrażenia. W kolejnych rundach dominacja ''Pretty Boya'' tylko rosła. Floyd Mayweathera wdrapał się na sam szczyt pięściarskiego Olimpu i wątpliwe jest czy osunie mu się noga... Czy przydomek TBE (the best ever) dla Floyda nie jest na wyrost? Ciężko ocenić konfrontując z dawnymi mistrzami Amerykanina, aczkolwiek jedno jest pewno Floyd to największa gwiazda i najlepszy pięściarz współczesnego boksu zawodowego, trzeba się z tym zgodzić. Styl ''TBE'' nie zawsze porywa tłumy ale ''Pretty Boy'' to geniusz w każdym elemencie pięściarskiego abecadła. Czapki z głów i tą puentą zakończę krótkie podsumowanie tego co działo się w kasynie MSG w Las Vegas.

1 maja 2015

Miliony w ringu - Mayweather : Pacquiao


Już tylko kilkanaście godzin zostało do ''walki wszech czasów''. Pierwszą walką tak reklamowaną było stracie Jim Jefferies -Jack Johnson na początku XX wieku (4 lipca 1910 roku). Która, to już walka ''stulecia''? Ciężko policzyć... Starcie genialnego Amerykanina ''Pretty Boy'' z Filipińczykiem nazywanym ''Pac Man'' już osiągnęło status walki stulecia pod względem finansowym. Gaża dla Mayweathera wyniesie, 120 mln dolarów i jeszcze wzrośnie o zyski z PPV i biletów. Najwięcej przed walką właśnie mówi się o liczbach: bilety sięgające astronomicznej sumy 140 tys dolarów, łączny przewidywany zysk przychodu za same bilety 72 mln dolarów. Federacja WBC postanowiła uczcić walkę ''wszech czasów'' specjalnym pasem wykonanym z kilograma złota i trzech tysięcy szmaragdów. Gaża Pacquiao szczuplejsza wyniesie 80 mln dolarów, co niewątpliwie także działa na wyobraźnie. A gdzie w tym wszystkim sport? Niestety zszedł na drugi tor. O pięściarzach którzy już stali się częścią historii, powiedziano i napisano wszystko. Każdy sympatyk szermierki na pięści zna mocne i słabe strony obydwóch bohaterów gali, która odbędzie się w stolicy hazardu kasynie MSG Grand w Las Vegas. Niesamowita różnica stylów Floyda i Mannego gwarantuje ''na papierze'' niesamowite i wyjątkowe widowisko. Mistrz defensywy kontra Bóg wojny idący do przodu niczym tajfun. Z sportowego punktu widzenia, walka odbyła się 4-5 lat za późno. Kluczem do zwycięstwa będą nogi. Których z nich stracił mniej z dynamiki i mobilności przechytrzy rywala. Pacquiao na zawodowych ringach stoczył 64 walki. Wojny ringowe, nokauty zwłaszcza ten z rąk Marqueza musiały się odbić na zdrowiu Filipińczyka. Mayweather jest mniej wyeksploatowanym pięściarzem, faworytem walki ale przecież jest człowiekiem z krwi i kości. W boksie wszystko jest możliwe. Gdyby gladiatorzy współczesnych czasów spotkali się ze sobą parę lat wstecz, nie było by dziś aż tak olbrzymiego zainteresowania i wątpliwe jest żeby kolejne rekordy finansowe zostały wyśrubowane jak dziś. Długi czas oczekiwania sprawił ze walka stała się najbardziej wyczekiwaną na całej kuli ziemskiej. W trakcje negocjacji kibice na całym świecie, byli świadkami wielu przepychanek i utarczek, prób walki na słowa w wykonaniu Floyda. Skromy Filipińczyk gorliwy katolik i zupełne przeciwieństwo Amerykanin lubiący odnosić się do swojego bogactwa, wystawnego życia, kolekcjonowania drogich samochodów i zegarków. Pobyt  Mayweathera z zakładzie karnym, dolał oliwy do ognia sprawiając ze idealnym hasłem walki jest walka dobra ze złem. Postawa poza ringowa, ale przede wszystkim styl okrutnie efektowny zaskarbił sobie moje serce. Z całych sił zaciskam kciuki i kibicuje Emmanuelowi Dapidran Pacquiao (tak brzmi pełne imię i nazwisko idola Filipin).Już nastawiłem budzik i zaczynam wielkie odliczeni, łudząc się ze w wielkiej chmury nie spadnie mały deszcz... 

                                             
     

24 kwietnia 2015

Zwycięzca musi byc tylko jeden: Szpilka i Kliczko w USA.




W piątek w doskonale znanej polskim kibicom hali  UIC Pavilon w Chicago powróci na ring Artur Szpilka. Dzień późnej w legendarnej Madison Square Garden w Nowym Jorku, po siedmiu latach wróci na ring amerykański Władimir Kliczko. Co oprócz faktu powrotu na ring łączy ''Szpile'' z ''Stalowym Młotem''? Obydwie walki są z tych w których pytanie zasadnicze brzmi, w której rundzie koniec?  

Rywalem Artura Szpilki będzie journeyman Ty Cobb. Celem Amerykanina będzie przetrwać kilka rund i nie dać się ciężko znokautować. Dla Szpili będzie to pierwsza walka  z nowym trenerem w narożniku,  cenionym Ronnie Shieldsem. Pobyt  Artura w Stanach Zjednoczonych jest zbyt krótki by klasa rywala była wyższa, nie należny się także spodziewać olbrzymich zmian w stylu boksowania. Będzie to walka, która  nie pozostanie zbyt długo w pamięci kibiców. Typowa walka na ''przetarcie'', którą każdy pięściarz toczy w swej karierze. Operacja barku Szpilki po zwycięstwie z  Tomaszem Adamkiem na Polsat Boxing Night w Krakowie, jest kolejnym argumentem dlaczego z nikim mocniejszym w Chicago Artur nie zmierzy się.


Władimir Kliczko mistrz świata (WBA,WBO,IBF) w swoim stylu reklamuje niepokonanego Bryanta Jenningsa: ''Jest młody, ambitny i niepokonany, spodziewam się więc dużego wyzwania''. Sądzę, że ''By-By'' będzie tylko kolejna ''ofiarą'' Ukraińca. Ciężko jest doszukać się argumentów, które przemawiają na korzyść Amerykanina. Tylko zasięg ramion jest na korzyść pięściarza z Filadelfii. Aczkolwiek nie wykorzystuje tego atuty tak jak powinien. Szczelna garda jest do rozbicia co udowodnił  Bowie Tupou. Siła fizyczna i świetna wydolność tym razem nie będzie atutem ponieważ, Kliczko w tych elementach jest niesamowicie mocny. Jennings nie dysponuje potężnym pojedynczym ciosem, jego praca nóg jest na poziomie co najwyżej solidnym, podobnie zresztą timing. Kliczko chce zaprezentować się efektownie w ringu przed amerykańską publicznością, wiec tym razem nie będzie ''holował'' rywala by znokautować go pod koniec walki. Amerykańscy eksperci i kibice krytykują króla wagi ciężkiej, za to ze jest nie efektowny, a jego styl boksowania pełen klinczów i fauli jest anty-boksem. W Madison Square Garden będzie doskonała okazja by zamknąć efektowna walką i nokautem usta krytykom. I tego się spodziewam w powrotnej walce na amerykańskiej ziemi...            

1 kwietnia 2015

Jack Johnson - Mistrz którego nienawidził świat



Jack Johnson przyszedł na świat 31 marca 1878 w Galveston w stanie Teksas. Ojciec przyszłego mistrza, był dozorcą szkolnym a matka praczką. Segregacja rasowa w Stanach Zjednoczonych w tamtym okresie, była nieludzka, zwłaszcza dla potomków czarnoskórych niewolników. Jednak w dzieciństwie ''Arturek'' (drugie imię Johnsona), nie odczuwał tego zbytnio. Jako nastolatek pracował w hotelach, zamiatał u fryzjera, ładował bawełnę na nabrzeżu a następnie toczył pojedynki w walkach pokazowych, które były nielegalne. Po jednej z takich walk Johnson i jego rywal z ringu, Żyd Polskiego pochodzenia - Joe Choynsky zostali skazani na 23 dni aresztu. Panowie poznali się bliżej, zaprzyjaźnili, co późnej zaowocowało współpracą. Choynsky zachwycony talentem Arturka został jego trenerem. Obdarzony świetnymi warunkami fizycznymi (188 cm wzrostu ) Olbrzym z Galveston, marzył o tytule mistrza świata wagi ciężkiej, należącym do Jima Jeffriesa. ''Johnson jest dobrym zawodnikiem'' - przyznał Okrutny Kotlarz, ale nie zamierzał walczyć z "czarnym''. 16 maja 1902 r. Johnson zmierzył się z młodszym bratem Jima Jeffriesa. Imiennik Johnsona został znokautowany już w 5 rundzie.

5 lutego 1903 r. "Olbrzym z Galveston", zmierzył się z Edem Martinem o tytuł ''Kolorowego'' mistrza świata wagi ciężkiej. Zwyciężył przez nokaut w 2 rundzie i został posiadaczem tytułu, którego nazwa była odzwierciedleniem tamtych czasów. Po paru udanych obronach dostał szansę zmierzenia się o pełnoprawny tytuł króla wagi ciężkiej. Mistrzem był Kanadyjczyk Tommy Burns. Pisarz Jack London napisał: ''Jestem po stronie Burnsa, bo jest biały jak ja''.

Olbrzym z Galveston miał już na rozkładnie tak uznane nazwiska jak:
-Bob Fitzsimmons, pierwszy mistrz świata w trzech kategoriach wagowych ( średnia,półciężka i ciężka ), czy - Sam Langford uważany za najwspanialszego pięściarza który nie został mistrzem świata. ''Nigdy po raz drugi nie wejdę do ringu z tym diabłem'' stwierdził po walce Johnson. Langford mimo kiepskich warunków fizycznych ( tylko 171 cm wzrostu ), posiadał nokautujący cios, był niezwykle dynamiczny i zaawansowany technicznie. Pięściarz ten sprawił "Arturkowi" sporo problemów walka trwała pełen dystans - 15 rund.

Upragniona potyczka o pełnoprawny tytuł mistrza świata wagi ciężkiej, odbyła się w Boże Narodzenie 1908 r. w Sydney. Burns skuszony wielką, jak na tamte czasy sumą - 30 tys dolarów, ustępował Jackowi w każdym elemencie pięściarskiego abecadła. Już po kilku sekundach walki znalazł się na deskach. Johnson powoli niszczył, rozbijał Kanadyjczyka, ''bawiąc'' się nim w ringu. ''To już nie była walka, lecz rzeź'' - uznał Jack London. W 14 rundzie do ringu wkroczyła policja ( pojedynek był zakontraktowany na 20 rund. ), starcie przerwano a tuż przed końcem, wyłączono kamery - świat nie mógł zobaczyć jak triumfuje czarnoskóry potomek niewolników!

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęto akcję ''wielka nadzieja białych'', szukano pięściarza, który zdetronizuje znienawidzonego mistrza. Wybór padł na "Zabójcę z Michigan", syna polskich emigrantów - Stanisława Kiecala, znanego w Ameryce jako Stanley Ketchel. Stanley był mistrzem świata wagi średniej z niesamowitym bilansem 48-3. Dysproporcja w warunkach fizycznych była ogromna. 173 cm wzrostu i ok.70-72 kg wagi Ketchela, przy 188 cm wzrostu i około 93 kg Johnsona. Mistrz Jack otrzymał potężna gażę w wysokości 25 tysięcy dolarów, musiał tylko obiecał że nie będzie dążył do nokautu na "białym"...

16 października 1909 w miejscowości Colma zgromadziło się 10 tys. widzów. Walka została zakontraktowana jako ''no decision'', wiec nie była oficjalną walką o tytuł. Nastąpiła konfrontacja dwóch odmiennych stylów. Ketchel nieustanie atakował, parł do przodu, zasypując rywala gradem ciosów,
wykorzystując mocne uderzenie. Johnson był mistrzem defensywy, znanym z takich zagrywek jak: przytrzymywanie rękawicy na głowie, uderzanie w szyję, ciosy głową a nawet wkładanie kciuka w oko przeciwnika. W 12 rundzie zaciekłej walki, syn polskich emigrantów, trafił potężnym prawym sierpem powalając championa na deski. Johnson z trudem wstał i w tym samym momencie, wyprowadził straszliwy podbródkowy, który omal nie urwał głowy Kiecalowi! Zabójca z Michigan padł na ring jak rażony piorunem! Okrutny nokaut  Stanley Ketchel długo leżał nieprzytomny w ringu. W rozprutej rękawicy Johnsona znaleziono zęby Ketchela! "Arturek" przyznał że nigdy nie otrzymał tak silnego ciosu, jak ten od Ketchela, ani też nigdy nikomu tak mocnego, jak ten kończący walkę nie zadał... "Myślałem, że go zabiłem" - powiedział Jack.

4 lipca 1910 roku w Reno, Johnson przystąpił do długo wyczekiwanej walki z Jimem Jeffriesem. Tym razem to ''Okrutny Kotlarz'' został uznany ''wielką nadzieją białych''. Dawny mistrz przed pojedynkiem musiał rzucić 40 kg nadwagi. 100 tys dolarów gaży skutecznie zachęciło ''Okrutnego Kotlarza'' do powrotu między liny, 6 lat po tym jak zawiesił rękawice na kołku. Walka po raz pierwszy w historii była reklamowana hasłem ''walka stulecia''. Jeffries był ''zardzewiały'', Johnson bezkarnie obijał korpus dawnego mistrza. W rundzie 15-stej po serii trzech mocnych lewych sierpowych Jeffries po raz pierwszy w swojej  karierze padł na deski. Dawny champion wstał, lecz natychmiast ''Arturek'' ''poprawia'' kolejnymi ciosami i tym razem Jeffries wyleciał za liny. Został wepchniemy na ring przez sekundantów i kibica. Po kilku sekundach znów zalicza deski i sędzia postanowił zakończyć egzekucje na kolejnej ''wielkiej nadziej białych'' "Los Angeles Times" wystosował krótką odezwę zatytułowaną - "Słowo do czarnego":

"Nie zadzieraj nosa, nie śmiej się zbyt głośno, nie kieruj ambicji w złym kierunku. Niczego nie zrobiłeś i fakt, że twój kolor skóry jest taki sam jak zwycięzcy z Reno, nie oznacza, że będziesz lepiej traktowany. Jesteś takim samym członkiem społeczeństwa, jak w zeszłym tygodniu "

Za zwycięstwo w walce nazywaną po raz pierwszy w historii ''walką stulecia'' Johnson dostał 65 tys. dolarów. Szybko jednak znaleziono sposób, jak mistrza tytułu pozbawić... Przepisy "Mann Act", przewidywały kary za przewożenie kobiet przez granice stanów w celach seksualnych.

"Jack Johnson ma na kobiety jakiś hipnotyczny wpływ, ale ja wolałabym widzieć moją córkę w szpitalu psychiatrycznym niż u jego boku" - twierdziła pani Cameron, matka żony Johnsona, byłej prostytutki - Lucille. Johnson został aresztowany w listopadzie 1912 r. i skazany na rok i dzień więzienia, jednak wyszedł za kaucją do czasu rozpatrzenia apelacji i skorzystał z okazji, by uciec do Europy.

Lubiący wystawne życie, drogie, szyte na miarę garnitury, kapelusze, zatrzymany za szybką jazdę, zamiast 50 dolarów mandatu wręczył policjantowi setkę, mówiąc: "Niedługo będę tędy wracał". Podczas kłótni w barze pijany pobił mężczyznę, a wezwanie do sądu wyrzucił do kosza. Hotele w Paryżu odmawiały mu wstępu, w Londynie odwołano przedstawienie, w którym miał brać udział. Do Szwecji zabroniono mu wjazdu. Kiedy zaczęły kończyć się pieniądze, zrozumiał że popełnił błąd.

"Źle się stało, że wyjechałem z kraju, ale największą moją zbrodnią było pokonanie Jeffriesa " - napisał późnej w autobiografii.

5 kwietnia 1915 roku w Hawanie, przy lejącym się z nieba żarze ( 40 stopni Celsiusza ), Johnson stanął w ringu z kolejna '' wielką nadzieją białych''. Był nim olbrzymi, mierzący 199 cm wzrostu i ważący 115 kg - Jess Willard. Dwa lata wcześniej jeden z rywali Willarda ( John Young ), zmarł po walce na skutek odniesionych, ciężkich obrażeń. Pottawatomie Giant ( taki przydomek ringowy posiadał Willard ) dopiero w wieku 29 lat został pięściarzem, wczesnej był farmerem, pracował także w cyrku, gdzie między innymi robił pokazy ujeżdżania koni i rzutu lassem.

Walka Willard vs Johnson została zakontraktowana na 45 rund, wokół ringu obserwowało ją 30 tysięcy widzów. Jack został znokautowany w 26 rundzie. Był to najdłuższy w historii pojedynek o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Wielu dziennikarzy i historyków boksu, między innymi wspaniały, już nie żyjący - Bert Sugar twierdzi, że "Arturek" się podłożył a znakiem miało być, opuszczenie przez jego żonę widowni. Prawdy niestety nie da się ustalić. Willard został bohaterem Ameryki, odbył triumfalną podróż jako nowy mistrz świata wagi ciężkiej.

Dopiero po siedmiu latach "Olbrzym z Galveston", uzyskał paszport do Stanów Zjednoczonych, gdzie w 1920 roku zaczął odbywać karę pozbawienia wolności. Mając 43 lata, odzyskał wolność i nadal toczył walki pokazowe, ale o mistrzostwo świata już nigdy nie dano mu się zmierzyć.

''Niezliczone kobiety inspirowały mnie i podcinały mi skrzydła, dawały radość i smutek, były świadkami moich triumfów, cierpiały ze mną, kochały mnie i nienawidziły. Czasem wiele z nich zajmowało moją uwagę jednocześnie'' - wspominał.

Po wyjściu z więzienia ożenił się po raz trzeci. Ostatnią walkę pokazową stoczył w 1945 roku w Nowym Jorku w wieku 67 lat. Zginął tragicznie 10 czerwca 1946 roku. Jadąc z nadmierną prędkością uderzył w słup telegraficzny. Do końca życia Jack Johnson musiał walczyć z rasizmem, jego wściekłość w ostatnich chwilach życia wywołał fakt, że nie został obsłużony w jednej z restauracji.

FBI prowadziło śledztwo w sprawie wypadku w którym zginął, ponieważ były podejrzenia, że zostały przecięte linki hamulcowe w samochodzie mistrza. Jednak nikomu nie postawiono zarzutów. "Olbrzym z Galveston " był wspaniałym championem, który o dekadę wyprzedził swoje czasy, zwłaszcza w defensywie. Nawet nieliczne taśmy z jego treningów czy walk nadal robią wrażenie. Jack Johnson zakończył karierę z bilansem 55 zwycięstw, w tym 35 przed czasem, 11 porażkami i 8 remisami ( dane zależne od źródła ). W 1990 został wpisany do bokserskiej galerii sław - International Boxing Hall of Fame. Bert Sugar umieścił tego pieszczotliwie zwanego "Arturkiem" pięściarza na 10 pozycji wszech czasów . "Olbrzym z Galveston " jako pierwszy przetarł bokserskie szlaki ''czarnym'', bez których przecież nikt nie wyobraża sobie dzisiejszego świata boksu. Uważam, że już z tego powodu Jackowi Johnsonowi należy się wielki szacunek.

24 marca 2015

Muhammad Ali - Amazing Speed



4 minuty i 41 sekund ukazujące geniusz  ''The Greatest''. Timing, kontry, odchylenia, taniec w ringu ośmieszanie rywali za to kochamy Aliego.Wszystkie te cechy połączone z niesamowitą techniką, szybkością i dynamiką sprawiają że można takie materiały oglądać bez końca. 

12 marca 2015

Co z Polskim Vikingiem?



Co dalej z karierą Mariusza Wacha? To pytanie zadaje sobie wielu kibiców. Polski Viking, nazywany wcześniej Polskim Olbrzymem  wrócił na ring w Dzierżoniowie gdzie na dystansie ośmiu rund wypunktował  Samira Kurtagicia. Zwycięstwo Wacha nie podlega dyskusji, aczkolwiek było widać blisko dwuletnią nieaktywność. Brakowało dynamiki, precyzji a także agresji w ringu. Serb był ''podłączony do prądu'' ale brakło czasu by skończyć walkę przed czasem. Następną walkę Mariusz stoczył w Radomiu jego przeciwnikiem był dobrze znany Polskim kibicom  Travis Walker. Amerykanin we wrześniu 2012 r stoczył zaciekły pojedynek z Tomaszem Adamkiem przegrywając przed czasem. Przerwanie walki było zbyt wczesne ponieważ Walker odpowiadał na ciosy Górala z Gilowic zamknięty w narożniku. Buńczuczne zapowiedzi pięściarza o pseudonimie ringowym ''Pociąg towarowy'' sprawiły że prawie nikt przypuszczał ze Walker przyjedzie po wypłatę. Amerykanin praktycznie skupił się tylko na tym, by przetrwał pełen dystans. Znów u Mariusza brakowało agresji. Walker opierający się o liny i prowokujący Wacha sam się prosił by Mariusz szybko walkę zakonczył przed czasem. Polski Viking zdawał pojedyncze ciosy, czekał by wymęczyć Walkera a następnie zadać decydujący cios. Koniec nastąpił w rundzie szóstej. Jednostronne bicie zastopował sędzia Dariusz Zwoliński. 
  
Po radomskiej gali media obiegła informacja o ''aferze'' w obozie Wacha. Konflikt rozpoczął trener  James Al Bashir krytykując w mocnych słowach trenera Piotra Wilczewskiego. Trener Global Boxing Dzierżoniów odpowiedział. Słowa ''Wilka'' byłego mistrza Europy kategorii super średniej były wyważone. Rozpoczęła się dyskusja kto powinien zostać pierwszym trenerem Mariusza Wacha. Głos zabrał Ryszard Wach ojciec pięściarza z Wolnicy: ''Moim zdaniem Mariusz powinien pójść w kierunku Stanów Zjednoczonych. Do tego nazwisko i doświadczenie przemawia za Bashirem.  Przede wszystkim wieloletnia styczność, w roli drugiego trenera Kliczki to wystarczająca rekomendacja'' na koniec dodał: ''Mariusz w pewnych sprawach nie słucha tego, co powinien''. Mariusz nie posłuchał rad ojca i postanowił zostać przy Wilczewskim w roli pierwszego trenera po czym spadła lawina krytyki na boksera. Skoro sam pięściarz twierdzi że chce pracować z trenerem Wilczewskim, ta decyzja powinna zostać uszanowana. Widocznie Mariusz ma swoje powody. Oczywiście nie podlega dyskusji olbrzymie doświadczenie trenera Bashira, aczkolwiek daje do myślenia dlaczego Władimir Kliczko po śmierci  Emanuela Stewarda postanowił pierwszego trenera role powierzyć niedoświadczonemu wciąż czynnemu pięściarzowi jakim jest Johnathon Banks. Temat nie powinien ujrzeć światła dziennego a, tym bardziej ''brudy'' nie powinny być prane w mediach. Nieprofesjonalnie zachował się Bashir trener z 44-letnim doświadczeniem. Może po prostu chciał wyjść z cienia i zwrócić uwagę mediów? Tego się nie dowiemy... Mimo wszystko jestem daleki od opinii ze Bashir to trener od ''podawania wiaderka''. Na całe szczęście sytuacja została wyjaśniona dla dobra samego zawodnika.

Mariusz Grabowski szef  Tymex Boxing Promotion współpracujący z  Global Boxing promotora Mariusza Kołodzieja niejednokrotnie twierdził ze bardzo ciężko jest ściągnąć klasowego rywala dla Mariusza Wacha ponieważ gdy padnie nazwisko Polskiego Vikinga potencjalni przeciwnicy podwajają oczekiwania za swoją gaże. Współpraca mimo przeciwności panów świetnie się układa ponieważ kibice mogą oglądać Wacha na Polskiej ziemi a szef  Tymex Boxing Promotion organizuje coraz lepsze gale i rośnie w siłę. Symbioza trwa w najlepsze. A co z dalszą kariera Wacha? Sytuacja w wadze ciężkiej możne się zmieniać jak w kalejdoskopie. Zwłaszcza sytuacja w federacji WBC. Już w maju poznany pretendenta z pary Povetkin : Perez do pasa którzy dzieży  Deontay Wilder. Obdarzony świetnymi warunkami Amerykanin nie będzie faworytem w starciu z Saszą który powinien poradzić sobie z Kubańczykiem Perezem. Wach ma wszystko by mierzyć się z ścisłą czołówką i nie być na straconej pozycji. Świetne warunki fizyczne, cios, szczękę z betonu, siłę, doświadczenie. Wystarczy tylko popracować nad dynamiką i aktywnością w ringu. W tą sobotę na gali w Lubinie w walce wieczoru rywalem popularnego Waszki będzie Gbenga Oloukun. Twardy ale ustępujący znacznie warunkami fizycznymi Nigeryjczyk mieszkający w Niemczech powinien być tylko kolejnym schodkiem w drabince której celem będzie ponownie walka o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. W przeciwieństwie do Walkera nie spodziewam się by Nigeryjczyk przyjechał żeby tylko przetrwać pełen dystans. Życzę Mariuszowi tak spektakularnego nokautu jak z Kevinem McBride:   


Cytaty źródło: Artur Gac/Dziennik Polski