Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Szpilka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Szpilka. Pokaż wszystkie posty

17 grudnia 2017

Wielkie podsumowanie roku 2017


Mateusz Borek (Polsat Sport/MB Promotions)

Pięściarz roku: Terence Crawford

Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko

Nokaut roku: Jermell Charlo : Erickson Lubin i David Lemieux : Curtis Stevens

Niespodzianka roku: Wisaksil Wangek (Srisaket Sor Rungvisai)

Rozczarowanie roku: Roman ''Chocolatito'' Gonzalez

Maciej Miszkiń (komentator Polsat Sport)

Pięściarz roku: Saul Alvarez który musiał nie tylko zmierzyć się z jednym z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe, ale musiał także zmierzyć się ze strachem jaki towarzyszy wyjściu do ''GGG''. Pokazał z jakim spokojem można igrać ze "śmiercią".

Walka roku: Saul Alvarez : Gennady Golovkin (najwyższy poziom sportowy, techniczny, estetyczny a do tego realne zagrożenie nokautu niemal po w każdym uderzeniu.)

Nokaut roku: Joshua na Kliczko. Nie chodzi o samą widowiskowość, ale o całokształt. Na kim, w jakich okolicznościach (wcześniej sam leżał) i co dzięki temu uzyskał!

Niespodzianka roku: Dlatego ze jestem Polakiem odniosę się do naszego podwórka i największą niespodzianką dla mnie jest przegrana Szpilki z Kownackim. Dla samego Adama to nie była niespodzianka, gdyż on zakładał to przed pojedynkiem, ale dla obserwatorów z zewnątrz niewątpliwie.

Rozczarowanie roku: Rozczarowała mnie najbardziej postawa ''Rigo'' w walce z Ukraińcem Łomaczenką. Sprawa świeża więc, kibicom przypominać nie trzeba. Dodam tylko ze nie sam wynik był zaskoczeniem, ale przebieg. Brak planu B u tak wielkiego championa i szybkie zniechęcenie po tym jak plan A nie wypalił.

Przemysław Osiak (Przegląd Sportowy)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Wystarczy obejrzeć walkę z Guillermo Rigondeaux, do grudnia siódmym zawodnikiem świata bez podziału na wagi wg ESPN. To był koncert, arcydzieło Łomaczenki.

Walka roku:  Anthony Joshua : Władimir Kliczko. Wreszcie godna następczyni potyczki Lennox Lewis : Witalij Kliczko z 2003 roku. To dwa najlepsze pojedynki wagi ciężkiej XXI wieku.

Nokaut roku: Yunier Dorticos : Dmitrij Kudriaszow. Na pewno było sporo o wiele bardziej finezyjnych nokautów w tym roku, ale zadziwiła łatwość, z jaką Kubańczyk porozbijał Rosjanina. Tym samym półfinał WBSS Dorticos : Murat Gassijew urasta do rangi wielkiego wydarzenia. A w drugim półfinale jest przecież Ołeksandr Usyk!

Niespodzianka roku: Wynik walki Jeff Horn : Manny Pacquiao. Oczywiście wygrać powinien być Pacquiao, ale sędziowie nadal robią w boksie to, co chcą. Tak samo jak w potyczce Giennadij Gołovkin : Saul Alvarez. A więc może wcale nie niespodzianka, tylko... wszystko było do przewidzenia?

Rozczarowanie roku: Floyd Mayweather Jr : Conor McGregor. Żenująco słaby boks Mayweathera, który w trosce o zarobienie kolejnych milionów dolarów z PPV oszczędzał McGregora, robiąc z tej walki groteskę. Mayweather nie chciał pokazać ogromnej różnicy umiejętności pięściarskich między królem boksu i królem MMA, zafałszował ten obraz, nie obejrzeliśmy prawdziwej walki. Mógł znokautować McGregora w dwie albo trzy rundy.

Kamil Wolnicki (Przegląd Sportowy) 

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Nie ma co się rozpisywać, trzeba to zobaczyć. Umie wszystko i robi to szybciej niż ktokolwiek inny. Oglądanie go to czysta przyjemność.

Walka roku: Joshua : Kliczko. Niezbyt oryginalny wybór, ale nie mógł być inny. Zestawienie starego mistrza i młodego wilka filmowe. A i walka absolutnie niezwykła. O tym starciu będzie się mówiło latami!

Nokaut roku: Jermell Charlo : Erickson Lubin . Młody Lubin był uważany za ogromny talent i wielu stawiało, że zdobędzie pas. Zamiast tego sam wystawił się na strzał po którym padł i sprawiał wrażenie nieprzytomnego.

Niespodzianka roku: Adam Kownacki. Nie chodzi nawet o sama wygrana ze Szpilką (choć bez tego nie byłoby o czym mówić), ale o to, ze otwartością, humorem i dystansem do siebie tak szybko dał się polubić. Jeszcze niedawno był za gruby, żeby walczyć w Polsce, dzisiaj to już żaden problem.

Rozczarowanie roku: Federacje. Od lat zapominają o sporcie, za to uprawiają politykę. Wyjątkowe pod tym względem jest WBA. Charr z pasem? Obrona z Oquendo? To nawet nie jest śmieszne.




Tomasz Nowak (wRingu.net)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Świetny rok uwieńczony deklasacją na Rigondeaux. Ukrainiec wyrasta na jedną z największych gwiazd światowego boksu, już dziś można śmiało o nim mówić jako o jednym z liderów rankingu bez podziału na kategorie wagowe. Wysoka klasa sportowa, do tego potrafi zachwycać kibiców.

Walka roku:  Joshua : Kliczko. Waga ciężka wróciła na szczyt. Dwóch mistrzów i gladiatorów stworzyło spektakl, do którego żadne inne starcie w tym roku nie ma prawa się równać. Były nokdauny, zwroty akcji i zwycięstwo młodego mistrza na wiwatującym, pełnym stadionie Wembley. Epicki bój!

Nokaut roku: Jak zwykle nie brakowało świetnych nokautów, jednak jeden chciałbym wyróżnić szczególnie. Zolani Tete pierwszym celnym ciosem znokautował Siboniso Gonyę. Była to dokładnie ósma sekunda ich walki! Dodajmy, że była to walka o mistrzostwo świata WBO. Kto nie widział, niech zobaczy koniecznie. Wydarzenie warte odnotowania.

Niespodzianka roku: W tej kategorii wejdę na krajowe podwórko, które warto by znalazło swoje miejsce. Wskazuję na walkę Kownacki : Szpilka. Artur po starciu z Wilderem miał powrócić zwycięstwem nad wtedy uznawanym za nieopierzonego i jedynie solidnego Adamem. Ring zweryfikował ich umiejętności, Kownacki zdewastował rywala i dał się poznać fanom ze swojej najlepszej strony.

Rozczarowanie roku: Postawa Rigondeaux w walce z Łomaczenką. Miała być wybitna walka, był jednostronny oklep. Kubańczyk nie podjął walki, częściej faulował niż wyprowadzał ciosy, w końcu zaś wycofał się, zasłaniając się kontuzją.

Dawid Barcikowski (topboxing.pl)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko- 3 pojedynki w ciągu minionych 12 miesięcy, 3 rywali odmówiło dalszej rywalizacji. Ukrainiec prezentuje między linami nieprzeciętne umiejętności i łamie swoich przeciwników przede wszystkim mentalnie, pokazując między linami techniczną przepaść jaka ich dzieli.

Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko Starcie młodości z doświadczeniem. Stadion Wembey wyprzedany do ostatniego krzesełka. Niesamowity pojedynek pełen dramatycznych zwrotów akcji. To jeden z tych pojedynków, który za każdym razem ogląda się z wypiekami na twarzy.

Nokaut roku: David Lemieux : Curtis Stevens. Kanadyjczyk słynie z piekielnie mocnego uderzenia. Przekonał się o tym na własnej skórze i na własne nieszczęście Stevens, który wypadł za liny po lewym sierpowym.

Niespodzianka roku: Pacquiao : Horn. Miała być to być stosunkowo łatwa przeprawa dla filipińskiego boga wojny. Tymczasem anonimowy dla wielu kibiców Jeff Horn wygrał z bardziej utytułowanym rywalem na punkty. Wynik co prawda uznano za kontrowersyjny, ale poszedł w świat.

Rozczarowanie roku: Artur Szpilka. Walka z Adamem Kownackim miała być tylko przetarciem przed starciami z czołówką, do której Szpilka cały czas aspiruje. Miał być spacerek, a skończyło się ciężkim nokautem. Wydawało się, że po takim laniu Artur spokornieje i zmieni parę rzeczy. Potrwało to kilka tygodni. Szpilka zaczyna ostatnio coś przebąkiwać o startach w formule MMA. To zaczyna wyglądać na brak poważniejszych planów związanych z boksem.

Tomasz Delimat (Trzynasta Runda)

Pięściarz roku: Wasyl Łomaczenko. Moim zdaniem Ukrainiec potwierdził, że jest w tym momencie najlepszy na świecie. Nie ma drugiego pięściarza, który w ringu tak bardzo upokarzałby i ośmieszał przeciwników, tak bardzo czynił ich bezradnymi. W 2017 roku stoczył trzy walki i każda kończyła się tak samo - stłamszony rywal poddaje się i nie wychodzi z narożnika. Łomaczenko odebrał chęć boksowania nawet genialnemu Guillermo Rigondeaux, który wolał wymyślić sobie kontuzję, niż dać się dalej upokarzać. Teraz "Hi-Tech" będzie pewnie szukał wyzwań w wyższych kategoriach wagowych. Walka z Mikeyem Garcią - to byłoby coś.

Walka roku: Anthony Joshua : Władimir Kliczko Wybór nie mógł być inny, bo w tej walce niczego nie zabrakło. Dwóch wielkich mistrzów, 90 tysięcy ludzi na stadionie, zapierający dech w piersiach pojedynek z szokującymi zwrotami akcji, a wszystko to w atmosferze wzajemnego szacunku i czystej, sportowej rywalizacji. Jeśli mielibyście przekonać kogoś, że boks jest piękny, pokażcie mu walkę Joshua : Kliczko. Obok tego starcia nikt nie przejdzie obojętnie.

Nokaut roku: David Lemieux na Curtisie Stevensie. Kibice ostrzyli sobie zęby na tę walkę, tym bardziej, że nie brakowało przed nią złej krwi. Lemieux nie zamierzał jednak ciągnąć tego zbyt długo i ukarał Stevensa już w trzeciej rundzie. Piekielnie mocny prawy prosty, potem krótki lewy w twarz odsłoniętego już rywala i ten ląduje nieprzytomny na macie, strącając jeszcze mikrofony i tablety dziennikarzy. BAAAAAAM!!! Straszliwy nokaut.

Niespodzianka roku: Dwie walki Roman Gonzalez : Wisaksil Wangek. Roman Gonzalez był przez wielu kibiców i ekspertów uważany za najlepszego pięściarza na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Nikt więc nie przypuszczał, że zweryfikować może go Wisaksil Wangek. Raczej anonimowy dotychczas Taj sprawił jednak ogromną sensację: w marcu niejednogłośną decyzją sędziów pokonał "Chocolatito" na punkty, a w rewanżu we wrześniu ciężko znokautował go już w czwartej rundzie. Wycieczka do wyższej kategorii wagowej okazała się więc dla Gonzaleza nieudanym eksperymentem, a świat boksu zyskał nowego bohatera.

Rozczarowanie roku: Odwołanie walki Deontay Wilder : Luis Ortiz Gdy potwierdzono, że 4 listopada Deontay Wilder zmierzy się z Luisem Ortizem, wydawało się, że oto "Bronze Bomber" wreszcie stanie przed poważnym wyzwaniem. Dotychczas przeciwników z górnej półki Amerykanin sukcesywnie unikał, a Ortiz wydawał się jednym z niewielu w wadze ciężkiej, którzy mogą mu zagrozić. Niedługo przed walką w organizmie Kubańczyka wykryto jednak niedozwolone środki i pojedynek odwołano, Wilder tymczasem zmierzył się z utuczonym Bermane'em Stiverne'em, którego znokautował w pierwszej rundzie. Co jednak w sprawie najbardziej szokujące, na początku grudnia federacja WBC wydała komunikat, w którym poinformowała o oczyszczeniu Ortiza z zarzutów! Teoretycznie więc walka Wilder : Ortiz jest jeszcze możliwa, w praktyce "Bronze Bomber" znów wywinął się od trudnego przeciwnika.




Jakub Twardosz (OkrutnyBoksblogspot.com)

Pięściarz roku: Terence Crawford. Tylko trzykrotnie w historii boksu zawodowego, stawką walki były cztery pasy mistrza świata. Pięściarz z Omaha w 3 rundzie potężnym lewym hakiem pod prawy łokieć znokautował Namibijczyka Juliusa Indongo, unifikując pasy WBC, WBA, WBO i IBF w kategorii super lekkiej, jednocześnie zapisując się w historii pięściarstwa złotymi zgłoskami.

Walka roku: Joshua : Kliczko. Nie będę oryginalny przy wyborze zwycięzcy tej kategorii. Kapitalne starcie pełne dramaturgii, zmieniającej się jak w kalejdoskopie. ''AJ'' nokautując w 11 rundzie Kliczkę w obecności 90 tys kibiców na Wembley, rozkochał w sobie miliony fanów na Wyspach Brytyjskich i na całym świecie.

Nokaut roku: David Lemieux na minute przed upływem 3 rundy wyprowadził okrutny lewy sierpowy, który trafia w szczękę Curtisa Stevensa. Amerykanin niczym rażony piorunem upada bezwładny za liny ringu!

Niespodzianka roku: Adam Kownacki. Przypomnę fragment mojego komentarza tuż po walce: ''Szpilka w pewnym sensie przegrał na własne życzenie, ponieważ nie trzymał się planu taktycznego. Opuszczał bardzo nisko ręce, zadawał z małą intensywnością prawy prosty, a przede wszystkim ''pajacował'' na linach. Największym zaskoczeniem jest fakt, jak była to łatwa walka dla Kownackiego. Jest zbyt wcześnie na wysuwanie daleko idących wniosków, ale wszytko na to wskazuje, że ''Baby Face'' brutalnie zakończył ''american dream'' Artura Szpilki''. 

Rozczarowanie roku: Krzysztof Włodarczyk. ''Diablo'' w walce z Muratem Gasijewem której stawką był pas mistrza świata federacji IBF kategorii cruiser wyprowadził 38 ciosów. Tylko 4 (słowne cztery) były celne. Rosjanin już w 3 rundzie kombinacją lewy podbródkowy - lewy hak na wątrobę zakończył egzekucje na Polaku. Dla Włodarczyka była to prawdopodobnie ostatnia mistrzowska szansa, w której zawiódł na całej linii.

Ireneusz Fryszkowski (RingBlog.pl)

Pięściarz roku: Nie będzie to Wasyl Łomaczenko, a Terence Crawford, o którym chyba już trochę zapomnieliśmy. Zdobył w końcu pasy wszystkich czterech liczących się federacji, a to przecież nie lada wyczyn, rzadko spotykany w zawodowym boksie, gdzie tort jest podzielony, a każdy pilnuje swojego kawałka.

Walka roku: Myślę, że rok 2017 był dobry pod względem zaciętych i emocjonujących walk. Ale chyba jednak największe wrażenie zrobiła walka Joshua : Kliczko. Nie ma co się oszukiwać, że najlepszą reklamą boksu są walki w kategorii ciężkiej. Było to też zamknięcie pewnej epoki w boksie i przekazanie pałeczki przez dawnego dominatora.

Nokaut roku:  Jermella Charlo na Ericksonie Lubinie. Walka dwóch niepokonanych bokserów i KO już w pierwszej rundzie. Szybkie, ciężkie i dramatyczne. Wybitni bokserzy, ale tam nokaut nie wisiał w powietrzu jak w Joshua : Kliczko

Niespodzianka roku: Tony Bellew i jego wygrana nad Davidem Haye'em. Mimo, że prawdopodobnie wpływ miała na nią kontuzja nogi Davida, to jednak widok ''Haymakera'' wybitego za liny przez zawodnika z wagi półciężkiej wprawił niejednego kibica boksu w zdziwienie. Wszyscy przecież mówili, że Haye pokona Bellew przez KO. A tu taka niespodzianka.

Rozczarowanie roku: Guillermo Rigondeaux. Dla mnie pamiętającego walki wielkiego Felixa Savona i mającego sentyment do kubańskiej szkoły boksu postawa niepokonanego Szakala w walce z Wasylem Łomaczenką to największy niesmak w tym roku. Nie podjął walki, został zdominowany jak journeyman i na koniec zdezerterował.

Paweł Rozmytański (Boxing.pl) 

Pięściarz roku: Postawię jednak na Anthony’ego Joshuę, który w kwietniu pokonał po dramatycznym boju Władimira Kliczkę – byłego wieloletniego czempiona wszechwag, pięściarza zdecydowanie bardziej doświadczonego od Anglika i w końcu pięściarza, który stoczył prawdopodobnie najlepszy pojedynek w swojej karierze.

Walka roku: Nie będę zapewne oryginalny w tej kwestii. Anthony Joshua : Władimir Kliczko. Takiego meczu w ''królewskiej'' kategorii wagowej nie było od wielu lat. Gdy wydawało się, że w piątej rundzie ''Dr Steelhammer'' nie przetrwa brytyjskiej nawałnicy, to już w szóstej odsłonie obserwowaliśmy ukraiński szturm, który Joshua przetrwał cudem. Nokaut wisiał nad ringiem od premierowego gongu, następując ostatecznie w rundzie numer jedenaście.

Nokaut roku: W tej kategorii, wskazując na nokaut roku, biorę pod uwagę nade wszystko dwa aspekty – ranga walki oraz widowiskowość ''zdarzenia''. Jeśli wleję do kubka te dwie substancje, otrzymam napój o nazwie Mickey Garcia : Dejan Zlaticanin.

Niespodzianka roku: Caleb Truax miał przylecieć do Wielkiej Brytanii, postawić się Jamesowi DeGale’owi, stoczyć niezły, interesujący pojedynek i to wszystko. Nikt się nie mógł spodziewać, że Amerykanin opuści ring z mistrzowskim pasem federacji IBF, pokonując sensacyjnie brytyjskiego, wielkiego faworyta. Gdyby ktoś postawił trochę pieniędzy (a może ktoś tak uczynił?), że tak właśnie się stanie, mógłby świętować razem z pięściarzem z Minnesoty.

Rozczarowanie roku: Patrząc generalnie, był to bardzo udany rok dla całego zawodowego boksu. Najlepszy od wielu lat, ale niestety nie dla każdego. Gary Russell Jr, Danny Garcia, Keith Thurman, Adonis Stevenson i kilku innych meldowało się między linami tylko raz i z pewnością nie była to dobra informacja zarówno dla ich samych, jak i dla entuzjastów ''szermierki na pięści''.


Zapraszam do dyskusji i czekam na wasze opinie.

16 lipca 2017

Brutalne przebudzenie


Gdy zakontraktowano walkę Artur Szpilka - Adam Kownacki należałem do grona kibiców, którzy twierdzili, że takie zestawienie jest kompletnie bez sensu.

''Szpila'' wydawał się zdecydowanym faworytem. Długo można było wymieniać atuty Szpilki, które wykorzysta przeciwko Kownackiemu. Adam wydawał się pięściarzem jednowymiarowym, który nie posiada argumentów by zwyciężyć z Arturem.

Oczywiście nikt nie był w stanie przewidzieć jak zaprezentuje się Szpilka po półtorarocznej przerwie. Wielu kibiców i ekspertów zastanawiało się czy ciężki nokaut z rąk Deontaya Wildera mistrza WBC pozostawił ślad.

Słowo niemożliwe nie istnieje w boksie, znów się o tym przekonaliśmy. Konsekwencja - tym jednym wyrazem można opisać boks w wykonaniu Adama Kownackiego na ringu w Nowym Jorku. "Baby Face" wszedł do ringu z olbrzymią wiarą w własne umiejętności. Od pierwszej sekundy narzucił mocny pressing i starał się spychać Szpilkę na liny.

''Szpila'' w pewnym sensie przegrał na własne życzenie, ponieważ nie trzymał się planu taktycznego. Opuszczał bardzo nisko ręce, zadawał z małą intensywnością prawy prosty, a przede wszystkim ''pajacował'' na linach. Kownacki konsekwentnie bił lewy hak na korpus. Po jednym z takich ciosów Szpilka zgiął się niczym scyzoryk.

Już w 4. rundzie nastąpiło zakończenie pojedynku. Kownacki zaczął prawym krzyżowym, następnie poprawił prawym sierpem prosto w szczękę Szpilki. Artur został ''podłączony''. Lawina ciosów Adama i ''Szpila'' na deskach. Defensywa Szpilki była dziurawa jak polne drogi. Artur wstał, gdy sędzia wyliczył do ośmiu. Kownacki poszedł za ciosem i szybko wykończył robotę.

Największym zaskoczeniem jest fakt, jak była to łatwa walka dla Kownackiego. Jest zbyt wcześnie na wysuwanie daleko idących wniosków, ale wszytko na to wskazuje, że ''Babyface'' brutalnie zakończył ''american dream'' Artura Szpilki. 

12 stycznia 2016

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą


Aż  115 lat czekał  Brooklyn na walkę, której stawką będzie tytuł mistrza świata w kategorii ciężkiej. 16 stycznia 2016 roku w hali Barclay Center obędą się dwie walki w najcięższej kategorii boksu zawodowego. Wiaczesław Głazkow zmierzy się z Charlesem Martinem, a stawką walki będzie wakujący pas federacji IBF. W drugiej najważniejszej dla polskiego kibica Deontay Wilder przystąpi do trzeciej obrony pasa WBC pretendentem będzie Artur Szpilka. Po Andrzeju Gołocie, Albercie Sosnowskim, Tomaszu Adamku i Mariuszu Wachu piątym Polakiem który przystąpi do walki o mistrzostwo wszechwag jest ''Szpila'' z Wieliczki. ''American dream'' popularnego Szpilki bardzo szybko się spełnia, już w czwartej walce po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych i siedemnastej w kategorii ciężkiej. Zdecydowanym faworytem jest Amerykanin, więc postaram się skupić na atutach Polaka. Szpilka jest pięściarzem ''lotnym'' jego praca nóg jest jednym z największych atutów, dlatego uważam że podstawowym kluczem do sukcesu będzie nieustane przemieszczanie się po ringu. Artur nie może pozwolić sobie na przestoje, zwłaszcza na opieranie się o liny z opuszczonymi rękami co niejednokrotnie czynił. Kolejnym atutem ''Szpili'' jest odwrotna pozycja. Artur powinien próbować trafiać lewym sierpowy nad prawą ręką, którą często opuszcza Wilder. Amerykanin zdaje sobie sprawę z mankamentu jakim jest jego szczęka, dlatego Artur każdą akcje gdy Amerykanin będzie szczelnie zasłonięty gardą powinien zaczynać od kombinacji na tułów. Największym problemem dla Polaka, będzie olbrzymia różnica w zasięgu ramion aż 15 cm (według BoxRec) na korzyść ''Brązowego Bombardiera''. Wilder rozpoczyna akcje długim niczym macki ośmiornicy lewym prostym, następnie robiąc ''wiatraki'' zasypuje rywala gradem ciosów sierpowych często bijąc w nieprzepisowy sposób nasadą. Mam nadzieje, iż sędzia ringowy nie pozwoli na takie zachowanie. Jeśli Artur przyjmie na czysto takie ciosy, będzie w okrutnych opałach ponieważ szczęka Polaka nie napawa do optymizmu. Jednak kluczową sprawa będzie wydolność, a nie odporność szczęki. Szpilka musi być gotowy nie na 12 lecz 15 rund walki w bardzo intensywnym tempie. Z Jenningsem gdy uszło powietrze Artur zaczął mieć przestoje na linach, co wykorzystał Amerykanin przejmując zdecydowanie inicjatywę w ringu. Resumując Artura Szpilkę czeka bardzo trudne zadanie do wykonania, aczkolwiek możliwe do zrealizowania Deontay Wilder nie jest pięściarzem kompletnym. Trzymania się planu taktycznego, chłodnej głowy i szczęścia które na pewno się przyda życzę Arturowi. Reszta jest zależna od jego pięści. ''Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą'', dlatego nie skreślam definitywnie ''Szpili'' weryfikacja nastąpi w ringu...            

13 sierpnia 2015

Polska noc w Prudential Center


14 sierpnia na gali z cyklu Premier Boxing Champions kibiców pięściarstwa czeka ''polska noc'' w doskonale znanej za sprawą walk Tomasza Adamka  hali  Prudential Center w Newark. Z perspektywy polskiego kibica, najważniejsze będzie stracie Krzysztofa Głowackiego z Marco Huckiem. Zanim ''Główka'' stanie przed szansą zdobycia pasa mistrza świata federacji WBO kategorii junior ciężkiej w ringu zaprezentuje się Artur Szpilka.

Z ''Szpilą'' zmierzy się Yasmany Consuegra. Pięściarz z Gorącej Wyspy, największe sukcesy odnosił w boksie olimpijskim. Zdobywał złote krążki na mistrzostwach Kuby do lat szesnastu w kategorii 75 kg i w kategorii 81 kg wśród juniorów. W Młodzieżowych Mistrzostwach Świata, zdobył brązowy medal. Wśród seniorów już w wadze 91 kg na mistrzostwach Kuby stanął na najniższym stopniu podium. Rywalizował z takimi pięściarzami jak, aktualny mistrz świata IBF w kategorii crusier Yoan Pablo Hernandez czy topowi ciężcy Mike Perez i Luis Ortiz. Rekord z ringów olimpijskich 249 wygranych przy zaledwie 29 porażkach robi ogromne wrażenie. Na ringach zawodowych, noszący przydomek ''Rekin'' pięściarz nie zrobił wielkiej kariery do tej pory i próżno szukać w jego rekordzie wielkich nazwisk. Dominic Breazeale ponad dwu- metrowy Amerykanin to jedyny rozpoznawalnych szerszej publiczności rywal Consuegry. ''Rekin'' tą walkę przegrał przed czasem i była, to do tej pory jedyna porażka wśród osiemnastu walk na zawodowych ringach. Został znokautowany po ciosie w tył głowy ale to już inna historia... Consuegra w ostatniej swojej walce z Breazeale wydawał się zbyt statyczny i wolny na nogach. Jednak Artur Szpilka nie będzie miał aż takiej przewagi zasięgu ramion jak Amerykanin więc, musi być skoncentrowany i uważny ponieważ, Kubańczyka ciosy swoje ważą (78% współczynnik walk zakończonych przed czasem). W porównaniu do poprzednich przeciwników jak ich nazywał Andrzej Kostyra ''puszek soku pomidorowego'' poziom sportowy wzrósł znacząco. ''Rekin'' na pewno nie padnie po pierwszej kombinacji i będzie groźny gdy ''Szpila'' zapomni się i zacznie opuszczać nisko ręce. Oczywiście Szpilka jak najbardziej powinien z tej konfrontacji wyjść zwycięsko i jest zdecydowanym faworytem walki. Ten pojedynek to kolejny krok naprzód na amerykańskich ringach z trenerem  Ronnie Shieldsem w narożniku.  

Krzysztofa Głowackiego czeka prawdziwa weryfikacja stracie z Marco Huckiem który, swój pas WBO kategorii crusier bronił już trzynastokrotnie. Bośniaka z Niemieckim paszportem nie trzeba nikomu przedstawiać. To do nie dawna koń pociągowy i największa gwiazda grupy Sauerland Event. Teraz ''Kapitan Hak'' spróbuje podbić runek amerykański. W jego życiu sportowca nastąpiły wielkie zmiany, przeprowadzka do Las Vegas współpraca z nowym szkoleniowcem którym został Don House. Huck który do tej pory wszystkie pojedynki toczył w Niemczech, na galach swojego promotora nie będzie mógł liczyć na sędziowanie pod gospodarza. Wielu kibiców upatrywało w tych zmianach szanse dla ''Główki'', Marco na każdym kroku powtarza że jest zdeterminowany, zaangażowany w treningi i chce pokazać się z jak najlepszej strony w debiucie przed amerykańską publicznością.Wala z Głowackim ma być wstępem do wielkiej kariery za wielka wodą. Oczywiście nie można ocenić dopóki pięściarze nie zmierza się w ringu, jak zmiana trenera wpłynie na mistrza który na tronie federacji WBO zasiada od 2009 roku. Krzysztof Głowacki do tej pory nie mierzył się z takimi osiłkami jak Niemiec. Nuri Seferi nieco już podstarzały to najcenniejszy skalp w rekordzie Główki. Przeskok pod względem sportowym wydaje się ogromny. Ciężko doszukać się wielu argumentów które przemawiałyby za Głowackim, na pewno jednym z nich jest trener Łapin który świetnie zna swojego zawodnika, kolejnym atutem Głowackiego wydaje się pozycja mańkuta. Odporność na ciosy w tej walce zostanie sprawdzona, aczkolwiek nie było do tej pory podstaw sądzić iż  Krzysztof jest ''szklany''. Siła fizyczna i ciosu na pewno będzie po stronie Hucka który potrafił wstrząsnąć mistrzem olimpijskim  Povetkinem. Rosjanin nie był najlepiej dysponowany, ale to nie zmienia faktu ze Huck na prawdę bardzo mocno bije jest puncherem. ''Kapitan Hak'' zawsze miał problemy z pięściarzami zaawansowanymi technicznie, na nogach mobilnymi i w tym można upatrywać szanse pięściarza z Wałcza. Najgorszym scenariuszem jest pozwolenie Niemcowi na walkę na jego warunkach pełną klinczy, zwarcia i bijatyki na środku ringu. Miejsce pojedynku przy hali pełnej Polonii i obiektywny sędzia powinno ostudzić zapędy Hucka przed notorycznym faulowaniem które jest wizytówką Niemca.  Moja prognoza na przebieg walki:. Głowacki po paru rundach poczuje siłę Niemca, zacznie się cofać i próbować będzie na kontrę złapać. Mający za sobą tylko jedną dwunasto-rundową walkę Głowacki zacznie mieć problemy wydolnościowe, ponieważ nie posiada odpowiedniego doświadczenia jak rozłożyć siły. Marco Huck przyjmie inicjatywę w ringu i jeśli narzuci wysokie tempo zastopuje przed czasem Polaka. Huck boksuje zrywami, dzięki czemu oszczędza siły, dlatego ważne jest by ''Główka'' wybił z rymu mistrza. Jednak bardziej realne wydaje się punktowe zwycięstwo Niemca . Prognozy pogody i przebiegu walk dużo mają wspólnego, często się nie sprawdzają i jak najbardziej chciałbym żeby było tak w tym przypadku. Powrót ''Gówki'' do Polski z pasem WBO na biodrach byłby największą niespodzianką w historii polskiego boksu zawodowego.

Na ringu w Newark zobaczymy także Macieja Sulęckiego którego kariera jak z katapulty wystrzeliła po zastopowaniu przed czasem Grzegorza Proksy na gali PBN w Krakowie. Sulęcki cały czas adaptuje się do amerykańskiego stylu. W pierwszej walce w Stanach Zjednoczonych już w 2 rundzie znokautował prawym prostym Darryla Cunningham. W narożniku Polaka  zadebiutuje Chico Rivas szkoleniowiec z Kuby który współpracuje z Patrykiem Szymańskim a także pomagał Kamilowi Łaszczykowi. Kolumbijczyk Jose Miguel Rodriguez Berrio który ostatnio nie ma dobrej passy (1 wygrana na ostatnich 8 walk) zmierzy się z ''Striczu''. Ranking strony BoxRec klasyfikuje Berrio dopiero na 769 miejscu kategorii średniej, więc Sulęcki takich rywali musi efektownie nokautować. I tylko takiego rozstrzygnięcia się spodziewam.

Ostatnim Polakiem który zagości miedzy linami ringu hali
Prudential Center będzie występujący w kategorii piórkowej Kamil Łaszczyk. Kariera ''Szczurka'' przystopowała można było nawet zauważyć regres formy, który był spowodowany problemami zdrowotnymi pięściarza z Wrocławia. Teraz już jest wszytko w porządku i Łaszczyk przygotowywał się w ośrodku Global Boxing w North Bergen. Polak zmierzy się z mocno bijącym Kolumbijczykiem Jonathanem Perezem. W ostatnich trzech walkach w każdej z nich przed upływam ostatniego gongu przegrywał Kolumbijczyk. Dla Kamila jest to wielka szansa by z przytupem wrócić na amerykańskie ringi. Nadal szkoleniowcem Łaszczyka pozostanie Piotr Wilczewski, do ktorego wielu kibiców ma zastrzeżenia zarzucając brak odpowiedniego doświadczenia w warsztacie trenerskim. ''Szczurek'' tylko w USA gdzie są odpowiedni sparingpartnerzy ma szanse na rozwój swojej kariery. Jeśli wróci do Polski zanotuje regres, ponieważ zawsze sparuje z tymi samymi sparingpartnerami których zna na wylot, a o dobór rywali podnoszących poprzeczkę także będzie bardzo trudno. Miejmy nadzieje ze Łaszczyk pozostanie w Stanach Zjednoczonych, a jego kariera z zakrętu wróci na właściwą drogę. DO BOJU POLACY!!!

 

24 kwietnia 2015

Zwycięzca musi byc tylko jeden: Szpilka i Kliczko w USA.




W piątek w doskonale znanej polskim kibicom hali  UIC Pavilon w Chicago powróci na ring Artur Szpilka. Dzień późnej w legendarnej Madison Square Garden w Nowym Jorku, po siedmiu latach wróci na ring amerykański Władimir Kliczko. Co oprócz faktu powrotu na ring łączy ''Szpile'' z ''Stalowym Młotem''? Obydwie walki są z tych w których pytanie zasadnicze brzmi, w której rundzie koniec?  

Rywalem Artura Szpilki będzie journeyman Ty Cobb. Celem Amerykanina będzie przetrwać kilka rund i nie dać się ciężko znokautować. Dla Szpili będzie to pierwsza walka  z nowym trenerem w narożniku,  cenionym Ronnie Shieldsem. Pobyt  Artura w Stanach Zjednoczonych jest zbyt krótki by klasa rywala była wyższa, nie należny się także spodziewać olbrzymich zmian w stylu boksowania. Będzie to walka, która  nie pozostanie zbyt długo w pamięci kibiców. Typowa walka na ''przetarcie'', którą każdy pięściarz toczy w swej karierze. Operacja barku Szpilki po zwycięstwie z  Tomaszem Adamkiem na Polsat Boxing Night w Krakowie, jest kolejnym argumentem dlaczego z nikim mocniejszym w Chicago Artur nie zmierzy się.


Władimir Kliczko mistrz świata (WBA,WBO,IBF) w swoim stylu reklamuje niepokonanego Bryanta Jenningsa: ''Jest młody, ambitny i niepokonany, spodziewam się więc dużego wyzwania''. Sądzę, że ''By-By'' będzie tylko kolejna ''ofiarą'' Ukraińca. Ciężko jest doszukać się argumentów, które przemawiają na korzyść Amerykanina. Tylko zasięg ramion jest na korzyść pięściarza z Filadelfii. Aczkolwiek nie wykorzystuje tego atuty tak jak powinien. Szczelna garda jest do rozbicia co udowodnił  Bowie Tupou. Siła fizyczna i świetna wydolność tym razem nie będzie atutem ponieważ, Kliczko w tych elementach jest niesamowicie mocny. Jennings nie dysponuje potężnym pojedynczym ciosem, jego praca nóg jest na poziomie co najwyżej solidnym, podobnie zresztą timing. Kliczko chce zaprezentować się efektownie w ringu przed amerykańską publicznością, wiec tym razem nie będzie ''holował'' rywala by znokautować go pod koniec walki. Amerykańscy eksperci i kibice krytykują króla wagi ciężkiej, za to ze jest nie efektowny, a jego styl boksowania pełen klinczów i fauli jest anty-boksem. W Madison Square Garden będzie doskonała okazja by zamknąć efektowna walką i nokautem usta krytykom. I tego się spodziewam w powrotnej walce na amerykańskiej ziemi...